Pilna debata w Strasburgu
Parlament Europejski w Strasburgu przeprowadził w poniedziałek pilną debatę na temat konsekwencji wycofywania amerykańskich sił zbrojnych z baz w Niemczech i Polsce. Inicjatywa ta, zapoczątkowana przez administrację Donalda Trumpa, budzi poważne obawy o przyszłość transatlantyckiego systemu bezpieczeństwa i wiarygodność artykułu 5. NATO.
Debata odbyła się na wniosek grupy Renew Europe oraz Europejskiej Partii Ludowej. Wśród mówców znalazła się wysoka przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaja Kallas, która podkreśliła, że Europa musi być gotowa na samodzielne zapewnienie sobie bezpieczeństwa. „Nie możemy dłużej polegać wyłącznie na amerykańskim parasolu ochronnym. Nadszedł czas na strategiczną autonomię” – stwierdziła Kallas.
Redukcja sił w Europie Środkowej
Według doniesień medialnych, Pentagon planuje zmniejszenie liczby żołnierzy stacjonujących w Niemczech o około 10 tysięcy, a w Polsce o 2-3 tysiące. Decyzja ta ma być częścią szerszej restrukturyzacji sił USA na całym świecie, mającej na celu przerzucenie środków w rejon Indo-Pacyfiku. Dla Polski, która od lat zabiegała o stałą obecność wojsk amerykańskich na swoim terytorium, jest to szczególnie dotkliwy cios.
W ocenie ekspertów, wycofanie jednostek bojowych – w tym części brygady pancernej stacjonującej w Żaganiu – może osłabić wschodnią flankę NATO. „To sygnał, że Stany Zjednoczone zmieniają priorytety. Europa nie jest już centrum ich zainteresowania” – komentował w rozmowie z Polsat News gen. Mirosław Różański, były dowódca Wojsk Lądowych.
Reakcje polityków i skutki dla regionu
Polscy politycy, zarówno z obozu rządzącego, jak i opozycji, wyrazili zaniepokojenie. Premier Donald Tusk zapowiedział zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. „To nie jest czas na panikę, ale na chłodną analizę i wzmocnienie naszych własnych zdolności obronnych” – powiedział szef rządu.
Z kolei europoseł PiS Karol Karski ostrzegł, że wycofanie wojsk może być zachętą dla Rosji do eskalacji działań hybrydowych na wschodzie. „Bez amerykańskiej obecności, wschodnia flanka staje się znacznie bardziej narażona” – stwierdził podczas debaty.
W Niemczech decyzja USA spotkała się z mieszanymi reakcjami. Część polityków, zwłaszcza z partii Zielonych, uznała ją za impuls do przyspieszenia budowy europejskiej armii. Inni, jak minister obrony Boris Pistorius, wyrazili rozczarowanie, wskazując na wieloletnią współpracę i ogromne inwestycje w infrastrukturę wojskową.
W poszukiwaniu nowej równowagi
Eksperci przypominają, że Stany Zjednoczone wciąż pozostają największym graczem w NATO, a redukcja sił nie oznacza całkowitego wycofania. Amerykańskie lotnictwo, logistyka i dowództwo pozostaną w Europie. Jednak zmiana rozkładu sił wymusi na państwach członkowskich – zwłaszcza tych z Europy Środkowo-Wschodniej – zwiększenie wydatków na obronność i rozwój nowych zdolności.
Według danych NATO, Polska w 2025 roku przeznaczyła na obronę 4,2% PKB, co jest jednym z najwyższych wskaźników w Sojuszu. „To dobry fundament, ale potrzebujemy więcej interoperacyjności i wspólnych projektów, jak choćby system obrony powietrznej czy wzmocnienie logistyki” – podsumowuje analityk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Debata w Parlamencie Europejskim zakończyła się przyjęciem rezolucji wzywającej Komisję Europejską do przyspieszenia prac nad Europejską Unią Obronną. Głosowanie zaplanowano na czwartek.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl