Bieszczadzkie służby odławiają niedźwiedzie po tragicznym ataku. Aż osiem osobników schwytanych

Bieszczadzkie służby odławiają niedźwiedzie po tragicznym ataku. Aż osiem osobników schwytanych
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Po śmiertelnym zdarzeniu w Płonnej, gdzie niedźwiedź zaatakował człowieka, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie wspólnie z lokalnymi leśnikami i policją rozpoczęła nadzwyczajną operację odławiania drapieżników w Bieszczadach. W ciągu zaledwie tygodnia udało się schwytać osiem niedźwiedzi brunatnych – największych drapieżników żyjących w polskich lasach.

Jak przebiega akcja?

Specjaliści wykorzystują specjalne klatki pułapki oraz środki usypiające, aby bezpiecznie unieruchomić zwierzęta. Każdy schwytany osobnik przechodzi podstawowe badania weterynaryjne, pomiary i pobieranie próbek genetycznych. Następnie zakładana jest mu obroża telemetryczna wyposażona w nadajnik GPS, co pozwoli służbom na bieżąco monitorować trasy wędrówek i zachowanie drapieżnika.

„Obroże to kluczowe narzędzie. Dzięki nim wiemy, gdzie niedźwiedzie żerują, gdzie zimują i czy zbliżają się do zabudowań. To daje nam czas na prewencję i ewentualne odstraszanie” – wyjaśnia przedstawiciel RDOŚ w Rzeszowie.

Kontekst i skala zagrożenia

Bieszczady to jedno z najdzikszych miejsc w Polsce, gdzie populacja niedźwiedzia brunatnego szacowana jest na około 150–200 osobników. W ostatnich latach obserwuje się wzrost liczby spotkań tych zwierząt z ludźmi, głównie z powodu rozszerzania się terenów zurbanizowanych i rosnącej liczby turystów. W 2025 roku odnotowano w regionie 17 incydentów z udziałem niedźwiedzi, z czego trzy zakończyły się poważnymi obrażeniami u ludzi.

Specjaliści podkreślają, że odławianie i znakowanie to nie kara dla zwierząt, ale narzędzie badawcze i prewencyjne. „Niedźwiedź nie jest zły – to dzikie zwierzę, które broni swojego terytorium. Naszym celem jest minimalizowanie ryzyka zarówno dla ludzi, jak i dla samych drapieżników” – mówi dr hab. Anna Kowalczyk, zoolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Co dalej?

Po założeniu obroży wszystkie osiem niedźwiedzi zostało wypuszczonych w różnych częściach Bieszczadzkiego Parku Narodowego i otuliny. Służby zapowiadają kontynuację akcji przez kolejne tygodnie, a także intensyfikację edukacji turystów i mieszkańców dotyczącej bezpiecznego zachowania na terenach, gdzie żyją dzikie zwierzęta.

Źródło: Fakt.pl

Foto: images.pexels.com

Źródło: fakt.pl

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →