Chińscy producenci samochodów coraz śmielej wkraczają na europejski rynek, nie tylko poprzez eksport, ale również przez przejmowanie lokalnych zakładów produkcyjnych. Jak donosi „Auto Świat”, powołując się na agencje Reutera i Bloomberga, koncerny Dongfeng i Hongqi prowadzą zaawansowane rozmowy z grupą Stellantis w sprawie przejęcia lub współdzielenia jej europejskich fabryk. W negocjacjach uczestniczą także Xpeng oraz Xiaomi, a Geely wraz z Hongqi rozważa produkcję w zakładach Forda.
Głównym motywem tych działań jest chęć ominięcia unijnych ceł nakładanych na chińskie pojazdy importowane. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), w 2025 roku średnie cło na auta z Chin wynosiło 15%, podczas gdy stawki dla producentów z UE są znacznie niższe. Lokalizacja produkcji w Europie pozwoliłaby chińskim markom uniknąć tych opłat, a jednocześnie skrócić łańcuchy dostaw i zwiększyć konkurencyjność cenową.
Eksperci rynku motoryzacyjnego zwracają uwagę, że podobne strategie stosowały już japońskie i koreańskie koncerny w latach 80. i 90. XX wieku, otwierając fabryki w Stanach Zjednoczonych i Europie. „Dla chińskich producentów to naturalny krok w globalnej ekspansji. Przejęcie istniejących zakładów jest szybsze i tańsze niż budowa nowych, a jednocześnie pozwala zachować miejsca pracy w Europie” – komentuje dr inż. Marek Kowalski, analityk rynku automotive z Politechniki Warszawskiej.
Stellantis, właściciel marek takich jak Peugeot, Citroën, Fiat czy Opel, posiada w Europie kilkanaście fabryk, z których część boryka się z nadwyżkami mocy produkcyjnych. Podobnie Ford, który w ostatnich latach ograniczył produkcję w swoich europejskich zakładach w Kolonii i Walencji. Przejęcie tych obiektów przez chińskie firmy mogłoby tchnąć w nie nowe życie, ale budzi też obawy o transfer technologii i wpływ na lokalnych dostawców.
Negocjacje są w toku, a ich szczegóły pozostają poufne. Analitycy przewidują, że pierwsze umowy mogą zostać podpisane jeszcze w tym roku, co zapoczątkuje nową erę w europejskim przemyśle samochodowym.
Foto: images.pexels.com
Źródło: bankier.pl