Wstrząsające wyznanie w programie telewizyjnym
We wtorek 28 kwietnia w jednym z programów telewizyjnych wystąpiła krewna 14-letniego Mateusza z Susza (woj. warmińsko-mazurskie), który zginął pod kołami pociągu. Kobieta, która woli zachować anonimowość, wyznała, że kilka lat wcześniej sama była ofiarą hejtu w tej samej szkole podstawowej. Jej historia rzuca nowe światło na skalę problemu przemocy rówieśniczej w placówce, która stała się miejscem tragedii.
„Bałam się chodzić do szkoły”
Krewna Mateusza opowiedziała, że była wyśmiewana, izolowana i nękana przez grupę uczniów. „Codziennie bałam się wejść do klasy. Nauczyciele nie reagowali, a dyrekcja bagatelizowała sprawę” – relacjonowała w rozmowie z dziennikarzem. Dodała, że hejt dotyczył głównie jej wyglądu i pochodzenia. „To trwało latami. Nikt nie pomógł, a ja myślałam, że to moja wina” – dodała ze łzami w oczach.
Systemowa porażka?
Psychologowie i pedagodzy od lat alarmują, że polskie szkoły nie są wystarczająco przygotowane do radzenia sobie z hejtem. Według raportu Rzecznika Praw Dziecka z 2025 roku, aż 60% uczniów w klasach 6–8 doświadczyło jakiejś formy przemocy rówieśniczej, a tylko co trzecia ofiara zgłosiła to nauczycielowi. W przypadku Susza pojawia się pytanie, czy placówka mogła zapobiec tragedii.
Apel o zmiany
Krewna Mateusza wezwała do wprowadzenia obowiązkowych szkoleń antydyskryminacyjnych dla nauczycieli oraz stworzenia bezpiecznych kanałów zgłaszania przemocy. „Nie chcę, żeby kolejne dziecko musiało przechodzić przez to, co my” – podkreśliła. Lokalne władze oświatowe zapowiedziały audyt w szkole w Suszu.
„Hejt to nie tylko wyzwiska. To system, który niszczy psychikę i może prowadzić do najgorszych konsekwencji” – powiedziała w programie psycholożka dr Anna Kowalska.
Śledztwo w toku
Prokuratura w Iławie prowadzi śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Mateusza. W toku postępowania przesłuchano już kilkoro uczniów i nauczycieli. Nieoficjalnie mówi się o możliwym zaniedbaniu obowiązków przez kadrę pedagogiczną.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl