Godzinna podróż do porodu. Dramatyczna sytuacja przyszłych mam na Lubelszczyźnie

Godzinna podróż do porodu. Dramatyczna sytuacja przyszłych mam na Lubelszczyźnie
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Mieszkańcy wschodnich rubieży województwa lubelskiego, którzy spodziewają się potomstwa, muszą liczyć się z ekstremalnie długim dojazdem do najbliższego szpitala z oddziałem położniczym. W wielu przypadkach podróż zajmuje nawet 60 minut, co w sytuacji nagłej może mieć poważne konsekwencje zdrowotne.

Dlaczego porodówki znikają z mapy regionu?

Przyczyną tego stanu rzeczy jest przede wszystkim restrukturyzacja sieci szpitali powiatowych. W ostatnich latach w Polsce zamknięto kilkadziesiąt oddziałów ginekologiczno-położniczych, głównie z powodu braku kadry lekarskiej i niskiej liczby porodów. Lubelszczyzna, jako region o silnie rozproszonej sieci osadniczej, odczuwa te zmiany szczególnie boleśnie.

Jak wynika z danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w województwie lubelskim działa obecnie zaledwie kilkanaście porodówek, a ich rozmieszczenie jest wysoce nierównomierne. Najgorzej sytuacja wygląda w powiatach: włodawskim, parczewskim i radzyńskim, gdzie najbliższy szpital położniczy znajduje się w odległości przekraczającej 50 kilometrów.

Konsekwencje dla rodzących i systemu ratownictwa

Długi czas dojazdu to nie tylko stres i dyskomfort, ale realne zagrożenie dla zdrowia matki i dziecka. Specjaliści podkreślają, że w przypadku nagłego porodu lub powikłań, każda minuta jest na wagę złota. „W skrajnych przypadkach kobieta może urodzić w karetce, co niesie za sobą ryzyko zakażenia, a także braku dostępu do specjalistycznego sprzętu” – mówi dr hab. n. med. Anna Kowalska, ginekolog z Lublina. „Dlatego tak ważne jest, aby przyszłe mamy z wyprzedzeniem planowały trasę i miały przygotowany plan awaryjny” – dodaje.

Sytuacja ta wpływa także na obciążenie systemu ratownictwa medycznego. Zespoły ratownictwa medycznego z odległych miejscowości muszą pokonywać dłuższe trasy, co wydłuża czas dotarcia do innych pacjentów w regionie. W skali roku przekłada się to na setki dodatkowych godzin pracy karetek.

Co można zrobić? Głosy ekspertów i samorządów

Samorządy lokalne wielokrotnie apelowały do wojewody lubelskiego oraz Ministerstwa Zdrowia o przywrócenie oddziałów położniczych w kluczowych lokalizacjach. Proponowano także utworzenie specjalnych punktów przyjęć porodowych, które byłyby obsługiwane przez położne i miałyby stałe połączenie z najbliższym szpitalem.

„Potrzebujemy systemowych rozwiązań, a nie tylko doraźnych interwencji” – podkreśla w rozmowie z naszą redakcją burmistrz jednej z dotkniętych gmin. „Kobiety nie mogą bać się rodzić we własnym domu tylko dlatego, że droga do szpitala jest zbyt długa. To kwestia bezpieczeństwa i godności pacjentek” – dodaje.

Eksperci zwracają uwagę, że alternatywą może być rozwój telemedycyny w położnictwie, a także lepsze finansowanie tzw. porodów rodzinnych w małych szpitalach, które mogłyby być utrzymane przy odpowiednim wsparciu finansowym. Na razie jednak przyszłe mamy z Lubelszczyzny muszą same organizować sobie logistykę, często z pomocą rodziny lub znajomych.

Foto: images.pexels.com

Źródło: fakt.pl

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →