Rządowa inicjatywa, która miała przynieść ulgę tysiącom przedsiębiorców borykających się z problemem opóźnionych płatności, okazuje się być rozwiązaniem wykorzystywanym przez znikomą liczbę podatników. Kasowy PIT, wprowadzony jako remedium na długie terminy oczekiwania na zapłatę od kontrahentów, wciąż nie zyskał szerszego uznania wśród firm.
Liczby, które rozczarowują
Z najnowszych danych, do których dotarł Bankier.pl, wynika, że na początku marca 2026 roku z możliwości rozliczania podatku dochodowego w systemie kasowym skorzystało jedynie 3322 podatników. Jest to niezwykle niski odsetek, biorąc pod uwagę potencjalną grupę docelową, jaką stanowią mikro i mali przedsiębiorcy. Co istotne, sytuacja ta ma miejsce pomimo podniesienia przez ustawodawcę limitu przychodów uprawniających do skorzystania z tej formy opodatkowania.
Podniesiony próg, wciąż niskie zainteresowanie
Jednym z kluczowych elementów, który miał zachęcić więcej firm do przejścia na kasowy PIT, było zwiększenie limitu rocznych przychodów z 1 miliona do 2 milionów złotych. Poszerzenie grupy uprawnionych miało teoretycznie otworzyć drzwi do tej formy rozliczeń dla znacznie większej liczby podatników. Praktyka pokazuje jednak, że sama zmiana progu finansowego nie wystarczyła, by przełamać opór lub niechęć przedsiębiorców.
System kasowy, zwany też memoriałowym, polega na tym, że podatek dochodowy płaci się od faktycznie otrzymanych przychodów, a nie – jak w tradycyjnym systemie – od tych należnych (nawet jeśli pieniądze jeszcze nie wpłynęły na konto). Dla firm zmagających się z przewlekłymi terminami płatności od odbiorców, takie rozwiązanie powinno stanowić istotne odciążenie dla płynności finansowej.
Dlaczego przedsiębiorcy nie korzystają?
Eksperci podatkowi wskazują na kilka potencjalnych przyczyn tak słabej popularności kasowego PIT. Wśród nich wymienia się:
- Zawiłość przepisów i obawy przed błędami w rozliczeniach.
- Przyzwyczajenie do tradycyjnego, memoriałowego systemu, który jest dobrze znany księgowym i przedsiębiorcom.
- Możliwe ograniczenia w przypadku planowanego dalszego rozwoju firmy i przekroczenia progu przychodowego.
- Niska świadomość istnienia takiej możliwości lub jej praktycznych korzyści wśród części przedsiębiorców.
Kasowy PIT miał być odpowiedzią na realny problem polskiego rynku, jakim są wydłużone terminy płatności. Fakt, że z rozwiązania korzysta garstka podatników, każe zastanowić się, czy forma promocji tego instrumentu lub jego konstrukcja prawna są wystarczająco atrakcyjne i czytelne dla biznesu.
Ministerstwo Finansów, które promowało tę zmianę jako element wsparcia dla przedsiębiorczości, z pewnością spodziewało się większego odzewu. Niskie statystyki wykorzystania kasowego PIT mogą stanowić podstawę do refleksji nad dalszymi krokami – czy potrzebna jest kolejna nowelizacja ułatwiająca dostęp, czy może intensywniejsza kampania informacyjna wyjaśniająca korzyści. Na razie rewolucja podatkowa, która miała pomóc tysiącom firm, okazuje się rewolucją tylko z nazwy.
Foto: galeria.bankier.pl