Prezydent Andrzej Duda powołał 27-osobową Radę Nowych Mediów, której przewodniczącym został Karol Nawrocki, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Decyzja ta natychmiast wywołała burzę w polskiej przestrzeni publicznej, głównie ze względu na kontrowersyjny, zdaniem części komentatorów, skład nowego gremium.
Reakcja premiera Donalda Tuska
Najostrzejszą krytykę wyraził premier Donald Tusk. Na konferencji prasowej stwierdził: „Dziwicie się, że Karol Nawrocki bierze do swojej rady mediów ludzi szerzących rosyjską dezinformację? Dziwne byłoby, gdyby brał takich, co ją zwalczają”
. Wypowiedź szefa rządu bezpośrednio wskazuje na zarzuty, że wśród powołanych znalazły się osoby kojarzone z promowaniem narracji korzystnych dla rosyjskich interesów.Kim są kontrowersyjni członkowie rady?
Choć oficjalna lista wszystkich członków nie została jeszcze szeroko upubliczniona, w mediach pojawiają się nazwiska budzące wątpliwości ekspertów ds. dezinformacji. Wskazuje się, że w radzie zasiądą publicyści i dziennikarze, którzy w przeszłości prezentowali stanowiska kwestionujące jedność Zachodu wobec agresji Rosji na Ukrainę lub relatywizujące odpowiedzialność Kremla za konflikt.
Powstanie Rady Nowych Mediów było zapowiadane od dłuższego czasu jako ciało mające wspierać rozwój i transformację cyfrową polskich mediów oraz przeciwdziałać wyzwaniom związanym z dezinformacją. Ironią losu jest to, że sama rada stała się przedmiotem zarzutów o promowanie osób związanych z tym zjawiskiem.
Cele i zadania nowego gremium
Formalnie rada ma pełnić funkcję opiniodawczo-doradczą przy Prezydencie RP w sprawach związanych z nowymi mediami, innowacjami w komunikacji społecznej oraz polityką informacyjną państwa. Jej powołanie wpisuje się w szerszy trend dostosowywania instytucji publicznych do ery cyfrowej.
Eksperci zwracają jednak uwagę na fundamentalny paradoks. Jak ciało mające m.in. przeciwdziałać dezinformacji może skutecznie działać, jeśli w jego skład wchodzą osoby oskarżane o jej szerzenie? – pytają. To pytanie stawia pod znakiem zapytania wiarygodność całej inicjatywy jeszcze przed rozpoczęciem jej prac.
Perspektywy polityczne i medialne
Spór wokół rady odzwierciedla głęboki podział polityczny w Polsce. Dla obozu rządzącego jest to kolejny przykład działań instytucji prezydenckich, które stoją w sprzeczności z linią rządu. Dla strony prezydenckiej może to być próba stworzenia platformy dla głosów marginalizowanych, ich zdaniem, w głównym nurcie mediów.
Sytuacja ta unaocznia również, jak bardzo kwestia walki z dezinformacją, zwłaszcza rosyjską, stała się w Polsce przedmiotem zażartej walki politycznej. Zamiast być obszarem współpracy ponad podziałami, temat ten jest instrumentem wzajemnych oskarżeń.
Dalszy rozwój sytuacji będzie zależał od oficjalnego ujawnienia pełnego składu rady oraz od pierwszych deklaracji i działań jej przewodniczącego, Karola Nawrockiego. Będzie musiał on albo stanowczo odciąć się od zarzutów, albo przekonać opinię publiczną, że rada, pomimo kontrowersyjnego składu, jest w stanie realizować swoje cele. Na razie jej start okryty jest poważnymi wątpliwościami co do jej misji i autorytetu.
Foto: images.pexels.com