Macierzyństwo z AuDHD – codzienne wyzwania
Bycie matką z AuDHD – czyli jednocześnie z cechami ADHD i autyzmu – to doświadczenie pełne sprzeczności. Z jednej strony ogromna miłość i zaangażowanie w wychowanie dziecka, z drugiej – ciągłe przeciążenie bodźcami, chaosem i nieprzewidywalnością. Społeczny obraz „idealnej mamy” rzadko uwzględnia indywidualne potrzeby kobiet, które funkcjonują inaczej.
Dlaczego to takie trudne?
Macierzyństwo wymaga zasobów, które dla osoby z AuDHD bywają najbardziej obciążające: ciągłego przełączania uwagi, organizowania, reagowania na zmiany, regulowania emocji i znoszenia hałasu, dotyku czy bałaganu. Gdy kilka osób jednocześnie czegoś chce, a plan dnia się sypie, przeciążenie sensoryczne i poznawcze narasta. Rodzicielstwo zwiększa liczbę przerw i obowiązków, jednocześnie ograniczając czas na regenerację.
Niewidzialna praca i maskowanie
Wiele kobiet z AuDHD latami maskuje swoje trudności, wkładając ogromny wysiłek w to, by z zewnątrz wyglądać na zorganizowane i spokojne. W środku jednak nieustannie „trzymają wszystko w głowie”, co prowadzi do wyczerpania. Badania pokazują, że późno diagnozowane AuDHD u kobiet często wiąże się z maskowaniem i współwystępowaniem obu zaburzeń.
Poczucie winy i potrzeba wsparcia
„Dlaczego inne mamy dają radę?”, „Dlaczego potrzebuję ciszy?” – takie pytania prowadzą do krzywdzącego wniosku: „jestem złą matką”. Tymczasem trudność w funkcjonowaniu nie oznacza braku miłości. Można kochać dziecko bezgranicznie i jednocześnie być przeciążoną. Kluczowe jest dostosowanie środowiska do realnych potrzeb – przewidywalność, przestrzeń na regenerację, ograniczenie bodźców, dzielenie obowiązków i prostsze systemy organizacji.
„Najważniejsze pytanie nie brzmi: jak sprawić, żeby mama wytrzymywała więcej? Ale: jak zorganizować życie tak, żeby mama nie musiała cały czas funkcjonować na granicy swoich możliwości?” – Maja Roman, psycholog, Fundacja ANEW Project
To nie pobłażanie, lecz mądre dostosowanie. Macierzyństwo nie powinno wymagać ciągłego przekraczania własnych granic.
Źródło: ngo.pl
Fot. publicystyka.ngo.pl