Minister sprawiedliwości podjął decyzję o zawieszeniu licencji syndyka masy upadłościowej Getin Banku, Marcina Kubiczka. Powodem są nadmierne i nieuzasadnione wydatki na obsługę prawną oraz usługi public relations, które w ciągu kilku lat wyniosły łącznie ponad 197 milionów złotych. Sprawa ujrzała światło dzienne po opublikowaniu przez „Gazetę Wyborczą” w 2025 roku szczegółowego śledztwa, które wykazało nieprawidłowości w zarządzaniu funduszami banku.
Jak ustalono, powiązane z syndykiem kancelarie prawne oraz agencje PR otrzymywały z masy upadłościowej wielomilionowe zlecenia, często bez przeprowadzania przetargów lub z rażąco zawyżonymi stawkami. Śledczy zwracają uwagę, że wydatki te były niewspółmierne do skali prowadzonych postępowań sądowych i działań komunikacyjnych. W efekcie, zdaniem ekspertów, mogło dojść do uszczuplenia środków, które powinny trafić do wierzycieli banku, w tym tysięcy frankowiczów walczących o unieważnienie kredytów.
Decyzja ministra to efekt wielomiesięcznej kontroli w resorcie sprawiedliwości. Kubiczonek ma prawo odwołania się do sądu administracyjnego. Tymczasem na stanowisku zastąpi go tymczasowo inny syndyk, a nadzór nad masą upadłościową zostanie wzmocniony. Sprawa ta rzuca nowe światło na funkcjonowanie systemu upadłościowego w Polsce i budzi pytania o skuteczność nadzoru nad osobami zarządzającymi wielomiliardowymi masami majątkowymi.
W podobnych przypadkach, np. w upadłości SKOK Wołomin, również dochodziło do zarzutów o marnotrawstwo funduszy. Obecna sytuacja może skłonić Ministerstwo Sprawiedliwości do zaostrzenia przepisów dotyczących wyboru syndyków i kontroli ich wydatków. Frankowicze, którzy od lat czekają na rozstrzygnięcie swoich spraw, liczą, że zmiana syndyka przyspieszy procesy windykacji i zwrotu nadpłat.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl