Niebezpieczne zdarzenie w gminie Milówka
We wtorek 26 maja w miejscowości Nieledwia (woj. śląskie) doszło do groźnego incydentu z udziałem byka, który zaatakował jednego z lokalnych gospodarzy. Zdarzenie miało miejsce wczesnym rankiem, co skłoniło służby ratunkowe do natychmiastowej interwencji.
Na miejsce wezwano strażaków z OSP oraz Państwowej Straży Pożarnej, a także zespół Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Śmigłowiec LPR wylądował w pobliżu posesji, aby zapewnić szybki transport poszkodowanego do szpitala. Według wstępnych informacji, mężczyzna doznał obrażeń kończyn dolnych i tułowia, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Reakcja służb i świadków
Strażacy, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce, musieli zachować szczególną ostrożność, ponieważ byk nadal przebywał w zagrodzie i wykazywał agresywne zachowanie. Dopiero po odizolowaniu zwierzęcia możliwe było udzielenie pomocy medycznej. Świadkowie zdarzenia podkreślają, że sytuacja była bardzo dynamiczna, a gospodarz został zaatakowany niespodziewanie podczas porannych prac w oborze.
„To był typowy atak z zaskoczenia. Ranny mężczyzna nie miał szans na ucieczkę, ponieważ byk jest silny i szybki. Na szczęście reakcja sąsiadów i służb była błyskawiczna” – relacjonuje jeden z ratowników, który brał udział w akcji.
Kontekst i statystyki
Zdarzenia z udziałem bydła, zwłaszcza byków hodowlanych, nie należą do rzadkości w regionach rolniczych. Według danych Głównego Inspektoratu Pracy, w Polsce rocznie dochodzi do kilkudziesięciu wypadków z udziałem zwierząt gospodarskich, z czego około 10% wymaga interwencji śmigłowca ratunkowego. Eksperci podkreślają, że byki, zwłaszcza w okresie godowym lub podczas opieki nad stadem, mogą być wyjątkowo nieprzewidywalne.
W Beskidach, gdzie hodowla bydła jest popularna, rolnicy są regularnie szkoleni z zakresu bezpiecznego obchodzenia się ze zwierzętami. Mimo to, jak pokazuje ten przypadek, ryzyko pozostaje wysokie. Władze gminy Milówka zapowiedziały dodatkowe kontrole stanu ogrodzeń oraz organizację warsztatów dla hodowców.
Poszkodowany gospodarz przebywa obecnie w szpitalu w Bielsku-Białej, gdzie przechodzi serię badań. Jego stan jest stabilny, a rokowania – pomyślne. Sprawa została zgłoszona do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, który sprawdzi, czy byk nie cierpiał na żadne schorzenia mogące wpływać na agresję.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl