Naukowcy z Nanyang Technological University (NTU) w Singapurze opracowali miniaturowego robota, który może zrewolucjonizować mikrochirurgię. Urządzenie wielkości zaledwie 4,4 milimetra jest w stanie w ciągu sekundy przełączać się między pięcioma różnymi funkcjami chirurgicznymi. To osiągnięcie przybliża medycynę do ery precyzyjnych, minimalnie inwazyjnych zabiegów, które mogą dotrzeć w głąb ludzkiego ciała bez konieczności wykonywania dużych nacięć.
Magnetyczny mikrorobot NTU działa na zasadzie zmiany kształtu pod wpływem pola magnetycznego. Dzięki temu może pełnić funkcje takie jak chwytanie, cięcie, uwalnianie leku, transport komórek czy skrobanie tkanek. Dotychczas podobne konstrukcje oferowały zazwyczaj jedną lub dwie funkcje, co ograniczało ich zastosowanie. Nowe urządzenie to prawdziwy „chirurgiczny scyzoryk”, który może być sterowany zdalnie z dużą precyzją.
„To jakby mieć pięciu różnych chirurgów w jednym narzędziu, które mieści się na czubku palca” – mówi prof. Lum Guo Zhan, główny autor badań. „Nasz robot może wykonać sekwencję skomplikowanych czynności bez wyjmowania go z ciała pacjenta, co skraca czas operacji i zmniejsza ryzyko infekcji”.
Zastosowanie pola magnetycznego eliminuje potrzebę przewodów czy baterii, co czyni robota bezpiecznym i łatwym do kontrolowania. Badacze przetestowali już urządzenie na tkankach żelowych i zwierzęcych, osiągając skuteczność porównywalną z tradycyjnymi technikami mikrochirurgicznymi. Kolejnym krokiem będą testy na żywych organizmach, a w perspektywie kilku lat – badania kliniczne.
Przełom NTU wpisuje się w globalny trend miniaturyzacji narzędzi medycznych. Według raportu MarketsandMarkets rynek robotów chirurgicznych ma osiągnąć wartość 24 miliardów dolarów do 2030 roku. Mikroroboty mogą znaleźć zastosowanie w leczeniu nowotworów, udarów mózgu czy chorób naczyniowych, gdzie precyzja jest kluczowa. Eksperci podkreślają, że technologia ta może również zrewolucjonizować diagnostykę, umożliwiając pobieranie próbek tkanek z trudno dostępnych miejsc.
Choć droga do powszechnego wdrożenia jest jeszcze długa, singapurski wynalazek pokazuje, że przyszłość medycyny będzie opierać się na maleńkich, inteligentnych urządzeniach, które potrafią działać autonomicznie. To nie tylko kwestia wygody, ale przede wszystkim bezpieczeństwa i skuteczności leczenia.
Foto: images.pexels.com
Źródło: chip.pl