Środowisko akademickie w Polsce ponownie podnosi alarm w sprawie trudnej sytuacji materialnej doktorantów. Grupa naukowców z różnych ośrodków w kraju, w tym dr hab. Agata Starosta i dr hab. Łukasz Okruszek, wyraziła stanowczy protest przeciwko zbyt niskim stypendiom doktoranckim, które ich zdaniem uniemożliwiają godne życie i skupienie się na badaniach.
W rozmowie z dziennikarzami badacze podkreślili, że dotychczasowe formy nacisku – petycje, spotkania z politykami, udział w sejmowych komisjach – nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. „Okazało się, że kręcimy się w kółko i nie osiągamy niczego. Panuje przekonanie, że nasz sektor jest powoli wygaszany” – mówili zgodnie.
Głównym postulatem protestujących jest podniesienie minimalnego miesięcznego stypendium doktoranckiego do kwoty 4000 zł netto. Obecnie, w zależności od uczelni i dyscypliny, doktoranci otrzymują średnio od 1500 do 2500 zł na rękę, co często nie wystarcza na pokrycie podstawowych kosztów utrzymania, zwłaszcza w dużych miastach takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2025 roku w Polsce kształciło się około 40 tysięcy doktorantów, z czego znaczna część pracuje dodatkowo, aby związać koniec z końcem. Specjaliści zwracają uwagę, że niskie stypendia prowadzą do odpływu młodych talentów za granicę, gdzie warunki finansowe są znacznie lepsze. Przykładowo w Niemczech doktoranci otrzymują średnio równowartość 4500 zł netto, a w krajach skandynawskich nawet 6000 zł.
Protestujący naukowcy zapowiadają dalsze działania, w tym ogólnopolską akcję informacyjną oraz możliwe manifestacje przed ministerstwami. „Nie chcemy strajków, ale jeśli nasze postulaty nie zostaną wysłuchane, będziemy zmuszeni do bardziej radykalnych kroków” – ostrzegli.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego na razie nie wydało oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Oczekuje się, że temat może zostać podjęty podczas najbliższego posiedzenia Rady Dialogu Naukowego.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl