W miniony wtorek wieczorem nad Hrubieszowem rozległy się dźwięki dronów, a chwilę później potężny huk samolotów. Mieszkańcy, zaniepokojeni niecodzienną sytuacją, zaczęli alarmować lokalne władze. Okazało się, że to ćwiczenia wojskowe, o których nikt wcześniej nie został poinformowany.
Panika wśród mieszkańców
Jak relacjonują świadkowie, hałas był tak intensywny, że wielu osobom skojarzył się z realnym zagrożeniem. – Siedzieliśmy w domu, nagle słyszymy drony, a potem coś potężnie huczy. Nikt nas nie uprzedził, że będą jakieś manewry – mówi jeden z mieszkańców. Sytuacja wywołała strach, zwłaszcza w kontekście bliskości granicy z Ukrainą i trwającego konfliktu za wschodnią granicą.
Reakcja burmistrzyni
Burmistrzyni Hrubieszowa, Marta Majewska, w oficjalnym stanowisku podkreśliła, że urząd miasta nie otrzymał żadnej wcześniejszej informacji o planowanych ćwiczeniach. – Samorząd nie może dowiadywać się o takich sytuacjach dopiero wtedy, gdy nad miastem latają drony – zaznaczyła. Dodała, że wystąpiła do odpowiednich służb o wyjaśnienie i apeluje o lepszą komunikację w przyszłości.
Brak koordynacji między służbami
Eksperci zwracają uwagę, że podobne incydenty zdarzają się coraz częściej, zwłaszcza w regionach przygranicznych. – Ćwiczenia wojskowe są niezbędne, ale powinny być poprzedzone odpowiednim powiadomieniem lokalnych społeczności. To kwestia bezpieczeństwa i zaufania – komentuje dr Tomasz Kowalski, analityk ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Warszawskiego. W przeszłości zdarzały się przypadki, że brak informacji prowadził do fałszywych alarmów i niepotrzebnej paniki.
Co dalej?
Burmistrzyni zapowiedziała, że będzie domagać się od wojska i innych służb wprowadzenia procedur informowania samorządów o planowanych manewrach. – Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co się dzieje nad ich głowami – podsumowała. Sprawa trafiła również do Wojewody Lubelskiego, który ma zbadać, czy doszło do naruszenia przepisów o informowaniu ludności.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl