W nocy z wtorku na środę w centrum Malagi doszło do groźnego pożaru w hotelu Ibis. Ogień pojawił się nagle około godziny 2:00 nad ranem, zmuszając ponad 100 gości do natychmiastowej ewakuacji. Wielu z nich opuściło budynek w samych piżamach, nie zdążywszy zabrać dokumentów, telefonów ani ubrań.
Straż pożarna przez ponad 30 godzin walczyła z ogniem, który objął kilka pięter hotelu. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, jednak wielu turystów straciło cały swój dobytek. Jak relacjonują goście w mediach społecznościowych, ewakuacja przebiegała w chaosie – słychać było alarmy, a korytarze wypełniły się gęstym dymem.
Hiszpańskie służby pożarnicze, znane z profesjonalizmu w walce z pożarami w gęstej zabudowie śródziemnomorskich miast, szybko opanowały sytuację. Według wstępnych ustaleń, przyczyną pożaru mogło być zwarcie instalacji elektrycznej w jednym z pokoi na trzecim piętrze. Śledztwo w tej sprawie prowadzi lokalna policja.
Władze Malagi zapewniły ewakuowanym tymczasowe zakwaterowanie w pobliskim schronisku oraz pomoc psychologiczną. Hotel Ibis, popularny wśród turystów ze względu na centralne położenie i przystępne ceny, został tymczasowo zamknięty. Rzecznik sieci Ibis poinformował, że goście mogą liczyć na zwrot kosztów pobytu oraz odszkodowanie za utracone rzeczy.
Pożary w hotelach w Hiszpanii zdarzają się rzadko, ale gdy już wybuchną, często mają poważne skutki. W 2023 roku w podobnym zdarzeniu w Barcelonie ewakuowano 80 osób, a straty materialne sięgnęły setek tysięcy euro. Eksperci ds. bezpieczeństwa przypominają, że w przypadku pożaru najważniejsze jest zachowanie spokoju i natychmiastowe opuszczenie budynku, nawet kosztem pozostawienia bagażu.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl