Ministerstwo Edukacji Narodowej zaprezentowało założenia nowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej, który ma wejść do polskich szkół od września 2026 roku. Zgodnie z projektem, lekcje będą obowiązkowe, jednak zaskoczeniem jest decyzja o wyłączeniu z programu treści dotyczących zdrowia seksualnego. Resort tłumaczy to chęcią uniknięcia kontrowersji, ale nie przekonało to krytyków, zwłaszcza ze strony Kościoła katolickiego.
Według przedstawicieli ministerstwa, głównym celem nowego przedmiotu jest kompleksowe kształtowanie u uczniów postaw prozdrowotnych, obejmujących zarówno zdrowie fizyczne, psychiczne, jak i społeczne. W praktyce oznacza to, że młodzież będzie uczyć się o zasadach zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej, profilaktyce uzależnień czy radzeniu sobie ze stresem. Zabraknie jednak modułu poświęconego dojrzewaniu, antykoncepcji czy profilaktyce chorób przenoszonych drogą płciową.
Decyzja o rozdzieleniu tych dwóch obszarów – zdrowia ogólnego i seksualnego – spotkała się z mieszanymi reakcjami. Część ekspertów z dziedziny pedagogiki i medycyny wskazuje, że taka separacja jest sztuczna i może prowadzić do luk w wiedzy młodych ludzi. Jak podkreśla dr Anna Kowalska, specjalistka ds. zdrowia publicznego: „Edukacja seksualna jest integralną częścią edukacji zdrowotnej. Pomijanie tego tematu w szkole nie sprawi, że młodzież przestanie szukać informacji – znajdzie je w internecie, często niezweryfikowanych źródłach”.
Z kolei hierarchowie Kościoła katolickiego, którzy od dawna krytykowali plany wprowadzenia edukacji seksualnej, uznali nawet okrojony przedmiot za zagrożenie. W wydanym stanowisku Episkopat stwierdził, że „nowy przedmiot, mimo wyłączeń, może promować postawy antyrodzinne i genderowe”. Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. dr hab. Piotr Nowak, stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że „szkoła powinna uczyć przede wszystkim wartości, a nie technik”.
Warto przypomnieć, że podobne spory toczyły się w innych krajach europejskich, np. w Wielkiej Brytanii czy Niemczech, gdzie wprowadzenie obowiązkowej edukacji seksualnej również budziło początkowo opór. Z czasem jednak badania wykazały, że w krajach z rozbudowanym programem edukacji seksualnej spada liczba niechcianych ciąż wśród nastolatek oraz zakażeń HIV. W Polsce, według danych GUS z 2025 roku, odsetek młodzieży oceniającej swoją wiedzę o zdrowiu seksualnym jako „niską lub bardzo niską” wynosi aż 45%.
Ministerstwo zapowiada, że w ciągu najbliższych miesięcy odbędą się konsultacje społeczne, a ostateczny kształt podstawy programowej ma być znany do końca roku. Na razie nie wiadomo, czy w przyszłości do przedmiotu zostanie dodany moduł o zdrowiu seksualnym, czy też pozostanie on całkowicie poza szkolnymi murami.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl