Dwa tygodnie po dramatycznym zdarzeniu w Urzędzie Gminy Stara Kornica, wójt Beata Jerzman po raz pierwszy szczegółowo opowiedziała o chwilach, które mogły zakończyć się tragicznie. W rozmowie z TVP3 Warszawa przyznała, że napastnik zadał jej ciosy nożem w szyję i plecy, a o życiu zadecydowały ułamki sekund.
„W pół minuty byłoby po mnie”
— Gdyby nie szybka reakcja i przypadek, nie stałabym tu dzisiaj — mówiła poruszona wójt. Kobieta podkreśliła, że cios w szyję był na tyle silny, że doszło do uszkodzenia tkanek miękkich, ale na szczęście nie naruszył głównych naczyń krwionośnych. Lekarze określają jej stan jako cudowny, a sama Beata Jerzman mówi wprost: „zawdzięczam to palcowi Bożemu”.
Atak miał miejsce w gabinecie wójt, podczas rutynowej obsługi interesantów. Napastnik, 52-letni mieszkaniec gminy, wszedł do urzędu i bez słowa wyjaśnienia zaatakował. Z relacji świadków wynika, że całe zajście trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Pracownicy urzędu natychmiast wezwali pomoc, a sprawca został obezwładniony przez jednego z urzędników.
Zaskakujące kulisy relacji z napastnikiem
Jak ujawniono w trakcie śledztwa, mężczyzna od lat miał konflikt z urzędem gminy. Chodziło o sprawy związane z gospodarką odpadami i nieuregulowanymi opłatami. Wójt przyznała, że napastnik wielokrotnie bywał w urzędzie i zawsze zachowywał się agresywnie, ale nikt nie spodziewał się eskalacji przemocy.
— To był człowiek, który czuł się pokrzywdzony przez system. Niestety, jego frustracja przerodziła się w skrajną agresję — skomentował psycholog sądowy, dr hab. Marek Kowalski, specjalizujący się w profilowaniu sprawców przestępstw z użyciem przemocy. — W takich przypadkach często dochodzi do tzw. „syndromu urzędniczego”, gdzie urzędnik staje się symbolem niesprawiedliwości.
Konsekwencje i wsparcie dla poszkodowanej
Po ataku wójt przeszła operację i obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Mimo to deklaruje, że wróci do pracy, bo — jak mówi — „nie można ulec strachowi”. Sprawca został tymczasowo aresztowany, a prokuratura postawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi kara do 25 lat pozbawienia wolności.
W całej gminie zapanowała atmosfera szoku i solidarności. Mieszkańcy organizują zbiórkę na rehabilitację wójt, a rada gminy przyjęła uchwałę potępiającą przemoc. To zdarzenie stawia też pytania o bezpieczeństwo w urzędach i potrzebę szkoleń z zakresu radzenia sobie z agresywnymi petentami.
Według danych Komendy Głównej Policji, w 2025 roku odnotowano w Polsce 147 ataków na urzędników samorządowych, z czego 12 z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Eksperci apelują o wprowadzenie stałych procedur bezpieczeństwa, w tym monitoringów i przycisków alarmowych w każdym urzędzie.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl