Środowisko naukowe w Polsce mobilizuje się do udziału w proteście przeciwko niedofinansowaniu sektora badań i szkolnictwa wyższego. Jak wynika z informacji przekazanych przez organizatorów, pod petycją krytykującą cięcia budżetowe dla nauki podpisało się już ponad 4,3 tysiąca osób. Do grona naukowców dołączają również studenci oraz przedstawiciele związków zawodowych.
Jedna z osób, która zadeklarowała udział w proteście, w rozmowie z mediami stwierdziła: „Pójdę, bo jestem wściekły”. To zdanie oddaje narastające frustracje wśród pracowników uczelni i instytutów badawczych, którzy od miesięcy alarmują, że brak odpowiednich środków zagraża nie tylko bieżącej działalności, ale i przyszłości polskiej nauki.
Organizatorzy protestu podkreślają, że obecna sytuacja finansowa zmusza wiele jednostek do ograniczania działalności badawczej, rezygnacji z projektów międzynarodowych oraz zwolnień kadry. Wśród postulatów znajduje się zwiększenie nakładów na naukę do poziomu co najmniej 2% PKB, co jest standardem w wielu krajach Unii Europejskiej. Tymczasem polski budżet na naukę w 2026 roku wynosi około 0,8% PKB, co plasuje nas w ogonie państw OECD.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego na razie nie odpowiedziało na apel środowiska akademickiego. Rzecznik resortu zapowiedział, że stanowisko zostanie przedstawione w najbliższych dniach. Eksperci zwracają uwagę, że brak dialogu może jedynie pogłębić kryzys zaufania między rządem a środowiskiem naukowym.
Protest zaplanowano na przyszły tydzień w Warszawie, przed siedzibą ministerstwa. Uczestnicy zapowiadają, że jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, akcja może przybrać formę długotrwałego sprzeciwu, włączając w to strajki na uczelniach.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl