Rządowy program pomocowy o wartości 500 milionów złotych, dedykowany ukraińskim uczniom w Polsce, po ponad pół roku funkcjonowania dotarł do zaledwie 70 osób. Dane te, ujawnione przez opozycję, wskazują na poważne opóźnienia i problemy w dystrybucji środków, które miały wesprzeć integrację i zdrowie psychiczne dzieci uciekających przed wojną.
Skala pomocy nieadekwatna do potrzeb
Program, którego uruchomienie było wielokrotnie odkładane, miał zapewnić kompleksowe wsparcie edukacyjne i psychologiczne. Jak wynika z informacji przytoczonych przez posła Marcina Józefaciuka, pomoc psychologiczną uzyskało jedynie 25 dzieci. Oznacza to, że skorzystało z niego zaledwie około 2 procent szacowanej grupy docelowej. Taka skala wsparcia jest daleka od zakładanych celów, zwłaszcza w kontekście traumy, jakiej doświadczyły dzieci z Ukrainy.
Krytyka opóźnień i realizacji
Eksperci i politycy opozycyjni wskazują, że opóźnienia w uruchomieniu programu są już praktycznie nie do nadrobienia w obecnym roku szkolnym. Głównym zarzutem jest biurokratyzacja procesu oraz brak efektywnej komunikacji między resortami a samorządami, które bezpośrednio odpowiadają za organizację pomocy na miejscu. Ministerstwo Edukacji Narodowej, któremu podlega program, tłumaczyło się skomplikowaną procedurą uruchamiania dużych projektów.
„To zaledwie 2 proc.” – wylicza poseł Marcin Józefaciuk, komentując skalę dotarcia pomocy psychologicznej do dzieci.
Perspektywy i wyzwania na przyszłość
Przed polskim systemem edukacji stoi ogromne wyzwanie związane z integracją setek tysięcy młodych Ukraińców. Skuteczne wsparcie psychologiczne i edukacyjne jest kluczowe nie tylko dla ich dobrostanu, ale także dla powodzenia procesu włączania do polskich szkół. Nieskuteczna realizacja tak dużego i ważnego programu budzi pytania o zdolność administracji do zarządzania kryzysem migracyjnym w dłuższej perspektywie. Konieczna wydaje się pilna weryfikacja procedur i przyspieszenie wypłat środków, aby pomoc rzeczywiście trafiła do potrzebujących.
Sprawa programu wartego pół miliarda złotych, z którego skorzystało tak niewiele osób, z pewnością będzie tematem dalszych debat politycznych i społecznych, podnosząc kwestię efektywności wydatkowania publicznych pieniędzy w sytuacjach nadzwyczajnych.
Foto: images.pexels.com