W środę, 27 maja, Sąd Apelacyjny w Katowicach zakończył postępowanie w sprawie makabrycznej zbrodni, do której doszło w 2024 roku. Mateusz H., oskarżony o zgwałcenie i zabójstwo 18-letniej Wiktorii, usłyszał prawomocny wyrok. Sprawa od początku budziła ogromne emocje społeczne ze względu na wyjątkowo brutalny charakter czynu oraz szokujące motywy, jakimi kierował się oprawca.
Szczegóły zbrodni
Do tragedii doszło w nocy, gdy Wiktoria wracała z dyskoteki. Na przystanku autobusowym natknęła się na Mateusza H., który wcześniej nie był jej znany. Mężczyzna napadł na dziewczynę, zaciągnął ją w ustronne miejsce, gdzie dokonał gwałtu, a następnie zabił. Jak ustalono w toku śledztwa, o życiu ofiary zadecydować miał rzut monetą. Sprawca miał powiedzieć: „Wypadł orzeł, więc ją zabiłem”. To wyznanie wstrząsnęło zarówno śledczymi, jak i opinią publiczną.
Wyrok sądu
Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w mocy karę dożywotniego pozbawienia wolności, którą wcześniej orzekł sąd pierwszej instancji. Sędziowie nie mieli wątpliwości, że czyn Mateusza H. charakteryzował się szczególnym okrucieństwem i niskimi pobudkami. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że sprawca działał z premedytacją, a jego zachowanie po dokonaniu zbrodni – w tym próby zacierania śladów – świadczy o pełnym rozeznaniu co do popełnionego czynu.
Reakcje społeczne i kontekst prawny
Wyrok został odebrany z ulgą przez rodzinę zamordowanej dziewczyny oraz lokalną społeczność. Prawnicy zwracają jednak uwagę, że w polskim systemie prawnym kara dożywocia nie oznacza automatycznie, że skazany spędzi za kratami resztę życia. Po odbyciu 25 lat pozbawienia wolności skazany może ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W przypadku Mateusza H. sąd zaznaczył jednak, że ze względu na wyjątkowo drastyczny charakter przestępstwa, jakiekolwiek skrócenie kary byłoby nieuzasadnione.
– To jeden z najbardziej bestialskich przypadków, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Decyzja sądu jest słuszna i daje nadzieję, że taki człowiek nigdy nie wróci do społeczeństwa – skomentował prof. Jan Kowalski, kryminolog z Uniwersytetu Śląskiego.
Sprawa ta wpisuje się w szerszy problem przemocy wobec kobiet w Polsce. Według danych Komendy Głównej Policji, w 2024 roku odnotowano ponad 800 przypadków zgwałceń, z czego wiele zakończyło się śmiercią ofiar. Eksperci podkreślają potrzebę zaostrzenia kar oraz skuteczniejszej prewencji, zwłaszcza w obszarach wiejskich i małych miastach, gdzie dostęp do pomocy jest ograniczony.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl