Odporność społeczna zamiast indywidualnego przetrwania
W rozmowie z ngo.pl Dariusz Bobak z Fundacji Folkowisko tłumaczy, że w obliczu powodzi, wojny czy kryzysu klimatycznego najdroższy sprzęt może okazać się bezużyteczny, jeśli zabraknie rąk do pracy i wzajemnego zaufania. Samotne „prepperskie” przetrwanie to mit – podkreśla Bobak. Ochotnicza Straż Humanitarna (OSH) buduje sieć liderów gotowych do działania tam, gdzie procedury państwowe nie sięgają.
Początki OSH
Pomysł na OSH zrodził się z doświadczeń Fundacji Folkowisko, która od lat organizuje festiwal i bazę wolontariuszy. Gdy w 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę, wolontariusze natychmiast ruszyli z pomocą, budując miasteczko namiotowe po drugiej stronie granicy. Inaczej było podczas powodzi na Ziemi Kłodzkiej – wtedy trudno było znaleźć odpowiednią liczbę osób. To skłoniło do stworzenia stałej bazy wolontariuszy humanitarnych. Dzięki dofinansowaniu z POP Fund (Fundacja ORLEN i PKO BP) rozpoczęto szkolenia.
Sieć zaufania zamiast sztywnej struktury
OSH szkoli obecnie 20 liderów, którzy w swoich społecznościach mają zbudować grupy gotowe do reagowania w kryzysie. Każdy lider przeprowadzi szkolenie dla kilkunastu osób. Celem jest stworzenie humanitarnej sieci współpracy, opartej na zaufaniu i wspólnych standardach. Bobak podkreśla, że nie chodzi o centralne zarządzanie, ale o wsparcie i dzielenie się doświadczeniem. Ważne jest, by grupy działające pod marką OSH były rozpoznawalne i budziły zaufanie zarówno u poszkodowanych, jak i służb.
Dlaczego relacje są ważniejsze niż sprzęt?
Bobak zwraca uwagę, że w długotrwałym kryzysie indywidualne przygotowanie nie wystarczy. „Sami nie przetrwamy” – mówi. Kluczowe są silne sieci społeczne, dobre relacje sąsiedzkie i zaufanie. Nawet najlepszy sprzęt jest bezużyteczny, jeśli nie ma kto go obsłużyć lub pożyczyć. Szkolenia OSH kładą nacisk na budowanie odporności społecznej, a nie tylko technicznej.
Jak wyglądają szkolenia?
Zaplanowano trzy trzydniowe szkolenia – dwa już się odbyły. Uczestnicy brali udział w symulacjach terenowych, uczyli się pierwszej pomocy psychologicznej i przedmedycznej, łączności (krótkofalówki), orientacji w terenie, standardów humanitarnych oraz obsługi sprzętu (np. młota udarowego). Ważnym elementem było zrozumienie różnic między działaniem NGO a administracją – organizacje mogą działać szybciej, ale muszą współpracować ze służbami, które podlegają procedurom.
Współpraca z administracją
OSH stara się o status podmiotu ochrony ludności, co sformalizuje współpracę z wojewodą. Bobak podkreśla, że NGO mogą uzupełniać działania służb tam, gdzie te nie mogą działać – np. pożyczyć prywatną koparkę od znajomego, czego wojsko zrobić nie może. Ważne jest wzajemne zrozumienie i wspólne szkolenia.
Plany na przyszłość
Docelowo OSH ma działać w całej Polsce, ale jako federacja niezależnych grup, by uniknąć biurokracji. Fundacja szuka finansowania na dalsze szkolenia i sprzęt. Osoby zainteresowane współpracą mogą kontaktować się z Darkiem Bobakiem (tel. 601 382 472, e-mail: [email protected]).
„Odporność społeczna zaczyna się od wzajemnego zaufania, edukacji i wspólnotowego działania” – Dariusz Bobak.
Źródło: ngo.pl
Fot. publicystyka.ngo.pl
