Najnowsza premiera Teatru Narodowego, będąca adaptacją książki znanej amerykańskiej eseistki i feministki Rebecci Solnit, stała się źródłem poważnych kontrowersji i gorącej debaty w środowisku kulturalnym. Spektakl, którego tytuł nawiązuje do prowokacyjnego hasła „Teatr kontra feministka, czyli incel szuka żony”, został odebrany przez część krytyków i widzów jako parodia samej autorki i jej idei, zamiast ich rzetelnego scenicznego opracowania.
Adaptacja czy karykatura?
Rebecca Solnit, autorka głośnych esejów takich jak „Mężczyźni objaśniają mi świat”, jest ikoną współczesnego feminizmu. Jej prace analizują mechanizmy władzy, milczenia i marginalizacji kobiet. Tym większe było zdziwienie i rozczarowanie części środowiska, gdy okazało się, że teatralna adaptacja jej dzieła przybrała formę, którą wielu określa jako prześmiewczą i powierzchowną.
Krytycy zarzucają twórcom spektaklu, że zamiast zgłębić złożone tematy poruszane przez Solnit, sprowadzili je do prostej, wręcz groteskowej opowieści o „incelu szukającym żony”, co stanowi dalekie i krzywdzące uproszczenie jej intelektualnego dorobku. W efekcie, zamiast prowokować do refleksji, spektakl ma według niektórych utrwalać stereotypy, które sama autorka zwalcza.
Reakcje środowiska kulturalnego
Debata wokół premiery szybko wyszła poza mury teatru. W mediach społecznościowych i prasie kulturalnej pojawiły się ostre głosy zarówno krytyki, jak i obrony artystycznej wolności twórców. Zwolennicy inscenizacji podkreślają prawo teatru do swobodnej, nawet kontrowersyjnej interpretacji i mówią o potrzebie odbrązowienia poważnych tematów. Przeciwnicy natomiast wskazują na odpowiedzialność instytucji takiej jak Teatr Narodowy i zarzucają produkcji brak szacunku dla źródłowego tekstu oraz jego autorki.
„To nie jest adaptacja, to pastisz” – można przeczytać w jednej z recenzji. Inny komentator pyta: „Czy w Narodowym wolno już tylko prowokować, zamiast mądrze rozmawiać o ważnych sprawach?”. Spór dotyka fundamentalnych pytań o granice wolności artystycznej, wierność literackiemu pierwowzorowi oraz sposób, w jaki instytucje kultury wysokiej powinny podejmować tematy społeczne.
Co dalej z premierą?
Pomimo burzy, spektakl pozostaje na afiszu, a skandal prawdopodobnie tylko przysporzył mu rozgłosu. Cała sytuacja unaocznia jednak głęboki podział w postrzeganiu roli teatru we współczesnej debacie publicznej. Czy ma być on bezpieczną przestrzenią dla krytycznego namysłu, czy areną celowych prowokacji i uproszczeń? Spór wokół adaptacji dzieł Rebecci Solnit w Teatrze Narodowym nie wydaje się mieć szybkiego rozstrzygnięcia i stanowi ważny głos w dyskusji o kondycji polskiej sceny publicznej.
Foto: images.pexels.com