Tragedia w Bieszczadach
Do dramatycznego zdarzenia doszło w czwartek, 24 kwietnia 2026 roku, w okolicach wsi Płonna na Podkarpaciu. 58-letnia Edyta K. została zaatakowana przez niedźwiedzia podczas spaceru. Kobieta zmarła na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń.
Według relacji sąsiadów, pani Edyta rozmawiała przez telefon z bliską osobą, gdy nagle krzyknęła: „Niedźwiedź!”. Połączenie natychmiast się urwało. Gdy pomoc dotarła na miejsce, było już za późno. Służby ratunkowe potwierdziły, że kobieta nie przeżyła ataku drapieżnika.
Strach wśród mieszkańców
Dzień po tragedii w Płonnej i okolicznych miejscowościach panuje atmosfera niepokoju. Wielu mieszkańców przyznaje, że boi się wychodzić z domów, szczególnie wieczorami i wcześnie rano. „Teraz strach wyjść z domu, nawet na chwilę do sklepu. Zawsze czułam się tu bezpiecznie, ale to zmieniło wszystko” – mówi jedna z mieszkanek wsi.
Eksperci z zakresu ekologii i ochrony przyrody zwracają uwagę, że w ostatnich latach populacja niedźwiedzi w Bieszczadach systematycznie rośnie. Według danych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, na terenie województwa podkarpackiego żyje obecnie około 200 osobników tego gatunku. To efekt skutecznej ochrony oraz zwiększenia areałów leśnych. Niestety, w miarę jak ludzie coraz częściej wkraczają w naturalne siedliska dzikich zwierząt, ryzyko konfliktów rośnie.
Apel o ostrożność
Władze gminy oraz nadleśnictwa apelują do mieszkańców i turystów o zachowanie szczególnej ostrożności podczas przebywania w lasach i na terenach górskich. Zaleca się unikanie samotnych spacerów, zwłaszcza o zmierzchu i świcie, oraz noszenie przy sobie urządzeń odstraszających, takich jak gwizdki czy spraye na niedźwiedzie.
„To tragiczne wydarzenie pokazuje, jak ważne jest edukowanie społeczeństwa na temat bezpiecznego współżycia z dziką fauną. Niedźwiedzie to zwierzęta dzikie i nieprzewidywalne, ale ataki na ludzi są rzadkie, jeśli przestrzega się podstawowych zasad” – powiedział w rozmowie z mediami dr Jan Kowalski, zoolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Śledztwo w sprawie ataku prowadzi prokuratura w Sanoku. Na miejscu pracowali także leśnicy i policjanci, którzy zabezpieczyli teren. Prawdopodobnie niedźwiedź został już zlokalizowany i podjęto decyzję o jego odłowieniu lub odstrzale, aby zapobiec kolejnym tragediom.
Mieszkańcy Płonnej i okolic mają nadzieję, że władze podejmą skuteczne działania, które przywrócą im poczucie bezpieczeństwa. „Nie chcemy, żeby ktokolwiek więcej stracił życie w taki sposób” – podsumowuje jedna z sąsiadek ofiary.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl