Wirujące barwy na niebie
W ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych pojawiły się zapierające dech w piersiach nagrania, na których widać chmury mieniące się wszystkimi kolorami tęczy. Materiały, rzekomo pochodzące z Indonezji, wzbudziły ogromne zainteresowanie, ale również wątpliwości – czy to efekt pracy sztucznej inteligencji, czy rzeczywiste zjawisko atmosferyczne? Eksperci uspokajają: to autentyczne, choć niezwykle rzadkie zjawisko optyczne.
Co stoi za tęczowymi chmurami?
Zjawisko, które można zaobserwować na nagraniach, nosi nazwę iryzacji chmur. Powstaje, gdy światło słoneczne ulega dyfrakcji – czyli ugina się – na kroplach wody lub kryształkach lodu znajdujących się w chmurach. Aby do niego doszło, potrzebne są specyficzne warunki: chmury muszą być cienkie, a krople lub kryształki niezwykle małe i jednorodne. W efekcie światło rozszczepia się na poszczególne barwy widma, tworząc na niebie pastelową, tęczową poświatę.
Iryzację najczęściej obserwuje się w chmurach pierzastych (cirrus) lub średnich (altocumulus), które znajdują się wysoko w atmosferze. W Indonezji, kraju położonym w strefie tropikalnej, wilgotność powietrza jest wysoka, a warunki do powstawania tego typu zjawisk sprzyjające. Co więcej, w regionie tym często występują chmury typu cirrocumulus, które są idealnym „płótnem” dla iryzacji.
Dlaczego wątpimy w to, co widzimy?
Rozpowszechnienie narzędzi AI, takich jak generatory obrazów czy filmów, sprawiło, że coraz trudniej odróżnić rzeczywistość od wytworu technologii. „W dobie deepfake’ów i fotorealistycznych renderów naturalne jest, że ludzie podchodzą z rezerwą do wszystkiego, co wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe” – komentuje Monika Wojciechowska, autorka artykułu na łamach CHIP. Jednak w przypadku tęczowych chmur z Indonezji mamy do czynienia z autentycznym zjawiskiem, które od lat fascynuje zarówno naukowców, jak i miłośników przyrody.
Przykłady z przeszłości
Iryzacja chmur nie jest zjawiskiem nowym. Podobne przypadki odnotowano już wcześniej, m.in. w 2017 roku nad australijskim stanem Queensland, gdzie chmury przybrały intensywnie różowe i zielone barwy. Z kolei w 2020 roku mieszkańcy północnej Norwegii mogli podziwiać chmury perłowe, które również wykazują podobne właściwości optyczne. Różnica polega na tym, że te ostatnie powstają w stratosferze, na wysokości około 20–30 kilometrów, a ich składnikiem są głównie kryształki lodu.
Nauka potwierdza autentyczność
Meteorolodzy z indonezyjskiego instytutu BMKG (Badan Meteorologi, Klimatologi, dan Geofisika) potwierdzili, że w ostatnich tygodniach w rejonie wysp Jawa i Sumatra rzeczywiście zaobserwowano nietypowe zjawiska optyczne. „Warunki atmosferyczne w tropikach sprzyjają powstawaniu iryzacji, zwłaszcza w porze przejściowej między porą deszczową a suchą”
– wyjaśnił w rozmowie z lokalnymi mediami przedstawiciel instytutu. Dodał również, że chmury te nie stanowią żadnego zagrożenia, a ich pojawienie się jest naturalnym efektem załamania światła.Podsumowanie
Tęczowe chmury z Indonezji to nie wygenerowany przez AI obraz, a prawdziwe widowisko natury. W dobie cyfrowej manipulacji warto jednak zachować czujność i weryfikować źródła, zanim uznamy coś za fałszywkę. W tym przypadku nauka rozwiewa wszelkie wątpliwości: to iryzacja chmur – zjawisko piękne, ale całkowicie naturalne.
Foto: images.pexels.com
Źródło: chip.pl