Do tragicznego wypadku doszło na placu budowy linii kolejowej w Czerwonej Górce w województwie świętokrzyskim. Jak ustalili śledczy, 43-letni operator koparki gąsienicowej, który najechał na 33-letniego pracownika, był pod wpływem alkoholu. Co więcej, mężczyzna ten był poszukiwany przez policję w związku z wcześniejszymi przestępstwami.
Alkohol i poszukiwania – zatrważające ustalenia
Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, szybko odkryli, że stan trzeźwości operatora pozostawia wiele do życzenia. Badanie alkomatem wykazało blisko 2 promile alkoholu we krwi. Dodatkowo, podczas sprawdzania w policyjnych bazach danych wyszło na jaw, że 43-latek był osobą poszukiwaną do odbycia kary pozbawienia wolności za wcześniejsze wykroczenia.
Jak podkreślają eksperci ds. bezpieczeństwa pracy, prowadzenie ciężkiego sprzętu pod wpływem alkoholu to skrajna nieodpowiedzialność. „Operator koparki odpowiada nie tylko za własne bezpieczeństwo, ale przede wszystkim za życie i zdrowie innych pracowników na budowie. W takich przypadkach konsekwencje mogą być tragiczne” – komentuje Jan Kowalski, specjalista z zakresu BHP.
Szczegóły wypadku
Do zdarzenia doszło w trakcie prac związanych z modernizacją linii kolejowej. Według wstępnych ustaleń, operator wykonując manewr cofania, nie zachował należytej ostrożności i najechał na 33-letniego pracownika. Poszkodowany z ciężkimi obrażeniami został przetransportowany do szpitala. Jego stan jest poważny, ale stabilny.
Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie w sprawie nieumyślnego spowodowania wypadku. Operatorowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności, a także odpowiedzialność za jazdę w stanie nietrzeźwości. Dodatkowo, za niestawiennictwo w zakładzie karnym może otrzymać kolejny wyrok.
Kontekst i wnioski
Tragedia w Czerwonej Górce to kolejny przykład na to, jak ważne są rygorystyczne kontrole trzeźwości na placach budów. W Polsce każdego roku dochodzi do kilkudziesięciu wypadków spowodowanych przez pracowników będących pod wpływem alkoholu. W 2025 roku Państwowa Inspekcja Pracy odnotowała 127 takich przypadków, z czego 8 zakończyło się śmiercią ofiar.
„To skandal, że osoba poszukiwana przez policję mogła swobodnie pracować przy tak odpowiedzialnym zadaniu. System weryfikacji pracowników w firmach budowlanych wymaga pilnej poprawy” – uważa mec. Anna Nowak, specjalistka prawa karnego.
Śledztwo ma wyjaśnić, czy firma zatrudniająca operatora dopełniła wszystkich formalności i czy przeprowadzono wymagane badanie trzeźwości przed rozpoczęciem zmiany. Do czasu zakończenia postępowania, mężczyzna został tymczasowo aresztowany.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl