Śmiertelny pożar na warszawskim Ursynowie
Pod koniec marca na warszawskim Ursynowie wybuchł pożar, który pochłonął życie czterech osób. Do zdarzenia doszło w lokalu po dawnej strzelnicy, gdzie trwały prace remontowe. Jak poinformował „Fakt”, na początku kwietnia zmarła piąta ofiara – mężczyzna, który pierwotnie miał być przesłuchiwany w charakterze świadka.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie potwierdziła, że zmarły to obywatel Polski. – Prokuratura chciała go przesłuchać jako świadka – przekazał Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Oznacza to, że śledczy wciąż analizują okoliczności tragedii, a lista ofiar może nie być zamknięta.
Okoliczności tragedii
Pożar wybuchł w budynku przy ul. Wiolinowej na Ursynowie. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie późnym wieczorem. Akcja gaśnicza trwała kilkanaście godzin. W wyniku pożaru zawaleniu uległa część konstrukcji dachu. Wstępne ustalenia wskazują, że ogień mógł rozprzestrzenić się z powodu nieprawidłowego składowania materiałów łatwopalnych lub awarii instalacji elektrycznej.
Według informacji przekazanych przez Państwową Straż Pożarną, w budynku znajdowało się sześć osób. Cztery zginęły na miejscu, dwie trafiły do szpitala z ciężkimi poparzeniami. Niestety, jak się okazało, jedna z hospitalizowanych osób zmarła po kilku dniach. To właśnie ta piąta ofiara była pierwotnie traktowana jako potencjalny świadek zdarzeń.
Dochodzenie i możliwe przyczyny
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania pożaru ze skutkiem śmiertelnym. Biegli z zakresu pożarnictwa oraz budownictwa mają ustalić, czy doszło do zaniedbań ze strony wykonawcy remontu lub właściciela obiektu. W podobnych przypadkach, jak choćby pożar kamienicy przy ul. Kraszewskiego w Poznaniu w 2020 roku, przyczyną bywało składowanie łatwopalnych substancji bez zachowania norm bezpieczeństwa.
Eksperci zwracają uwagę, że remonty w dawnych obiektach użytkowych, takich jak strzelnice, często wiążą się z ryzykiem ze względu na pozostałości po materiałach wybuchowych lub prochu. – W takich miejscach nawet iskra z szlifierki może doprowadzić do katastrofy – komentuje rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych.
Śledczy zabezpieczyli monitoring z okolicznych budynków oraz przesłuchali świadków. Trwają również oględziny miejsca zdarzenia. Rodziny ofiar zostały objęte pomocą psychologiczną.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl