Prokuratura ujawnia szokujące szczegóły dotyczące niedzielnego wypadku w podwarszawskich Łomiankach, w którym zginęło dwoje młodych ludzi. Według ustaleń śledczych, mężczyźni jadący Audi, które uderzyło w Toyotę z nastolatkami, byli w momencie kolizji kompletnie pijani. Jak podaje portal Fakt, przed wypadkiem spożyli około litra wódki i sześć piw.
Ucieczka z miejsca zdarzenia i aresztowania
Po zderzeniu kierowca i pasażer Audi nie udzielili pomocy poszkodowanym, lecz uciekli z miejsca tragedii. Obaj mężczyźni zostali jednak szybko zatrzymani przez policję i obecnie przebywają w areszcie. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości oraz nieudzielenia pomocy.
Nowe badania i wątpliwości
Jak poinformował prokurator w rozmowie z „Faktem”, konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych, szczegółowych badań. Mają one na celu precyzyjne odtworzenie okoliczności wypadku oraz wyjaśnienie wszystkich wątpliwości. Pojawiają się pytania, czy po zatrzymaniu doszło do prób mataczenia lub zatajania informacji przez sprawców.
Tragedia w Łomiankach wstrząsnęła lokalną społecznością i ponownie wywołała ogólnopolską dyskusję na temat odpowiedzialności za prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu. Wypadek ten jest kolejnym smutnym przykładem, jak chwila nieodpowiedzialności może prowadzić do nieodwracalnych konsekwencji i złamać życie wielu osób.
Prokurator poinformował „Fakt” o badaniach, które trzeba teraz wykonać.
Rodziny ofiar oraz świadkowie zdarzenia muszą zmierzyć się z traumą. Sprawa jest rozwojowa, a śledczy zapowiadają, że wszelkie ustalenia będą przedstawiane na bieżąco. Prawnicy podkreślają, że za tego typu czyny grożą bardzo surowe kary pozbawienia wolności.
Foto: ocdn.eu