Decyzja tureckich władz o zamknięciu Uniwersytetu Bilgi w Stambule wywołała gwałtowne protesty wśród studentów i wykładowców. Uczelnia, znana z krytycznego stosunku do polityki prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, została zlikwidowana dekretem rządowym, co środowisko akademickie określa jako kolejny przejaw autorytarnych tendencji w kraju.
Powody zamknięcia uczelni
Oficjalnym powodem decyzji było rzekome naruszenie przepisów dotyczących finansowania oraz nieprawidłowości w zarządzaniu. Jednak zdaniem wielu obserwatorów, prawdziwym celem było uciszenie głosów krytycznych wobec rządu. Uniwersytet Bilgi od lat był miejscem, gdzie organizowano debaty i wykłady dotyczące praw człowieka, wolności słowa oraz demokracji, co często stawiało go w opozycji do obecnej administracji.
Profesor Mehmet Altan, znany turecki socjolog, w rozmowie z mediami stwierdził, że „zamknięcie uniwersytetu to klasyczny przykład autorytarnego podejścia władz, które nie tolerują niezależnych instytucji edukacyjnych”. Dodał również, że „Turcja zmierza w kierunku systemu, w którym uniwersytety stają się przedłużeniem rządowej propagandy”.
Erasmus i współpraca międzynarodowa
Uniwersytet Bilgi był również aktywnym uczestnikiem programu Erasmus, co umożliwiało wymianę studentów i wykładowców z uczelniami w całej Europie. Zamknięcie placówki oznacza nie tylko przerwanie tych kontaktów, ale także utratę zaufania międzynarodowego do tureckiego systemu szkolnictwa wyższego. W ciągu ostatnich pięciu lat podobny los spotkał już kilka innych prywatnych uczelni w Turcji, które były krytyczne wobec rządu.
Protesty i reakcje
Od ogłoszenia decyzji, przed budynkiem uniwersytetu odbywają się codzienne protesty. Studenci trzymają transparenty z hasłami „Wolność dla edukacji” oraz „Nie dla dyktatury”. Policja wielokrotnie interweniowała, używając gazu łzawiącego i armatek wodnych. Według doniesień lokalnych mediów, zatrzymano już kilkadziesiąt osób, w tym kilku wykładowców.
Międzynarodowe organizacje, takie jak Amnesty International i Human Rights Watch, potępiły decyzję tureckiego rządu, apelując o przywrócenie autonomii uczelni. W oświadczeniu opublikowanym przez Amnesty podkreślono, że „ataki na niezależne uniwersytety są częścią szerszego trendu ograniczania wolności akademickich w Turcji, który nasilił się po nieudanym zamachu stanu w 2016 roku”.
Kontekst polityczny
Decyzja o zamknięciu Uniwersytetu Bilgi wpisuje się w szerszy kontekst polityczny. Od 2016 roku, po próbie przewrotu wojskowego, tureckie władze przeprowadziły czystki wśród urzędników, sędziów, nauczycieli i wykładowców akademickich. Szacuje się, że z pracy usunięto ponad 100 000 osób, a setki uczelni i instytutów badawczych zostały zamknięte lub znacjonalizowane.
Wielu ekspertów uważa, że działania te mają na celu konsolidację władzy w rękach prezydenta Erdogana oraz eliminację wszelkich form opozycji. W odpowiedzi na krytykę, rzecznik rządu stwierdził, że „decyzje dotyczące uniwersytetów są podejmowane wyłącznie na podstawie prawa i mają na celu ochronę interesów narodowych”.
Sytuacja w Stambule pozostaje napięta, a protesty zapowiadane są na najbliższe dni. Środowisko akademickie w Turcji i na świecie z niepokojem obserwuje rozwój wydarzeń, obawiając się dalszego ograniczania swobód obywatelskich.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl