Węgierska polityka, od lat zdominowana przez jedną osobę, może stanąć w obliczu historycznej zmiany. Według analiz opublikowanych przez „Wyborczą”, Viktor Orbán, wieloletni premier Węgier, zmierza ku potencjalnej porażce wyborczej, która przypominałaby jego klęskę sprzed dwóch dekad. Wówczas, w 2006 roku, jego partia Fidesz przegrała wybory z koalicją socjalistów i liberałów. Obecna sytuacja zdaje się wskazywać, że sprawdzone przez lata metody polityczne premiera tracą swoją skuteczność.
Nowa siła na horyzoncie
Kluczowym czynnikiem, który może zaburzyć dotychczasowy układ sił, jest pojawienie się Petera Magyara. Były członek establishmentu Fidesz, a następnie mąż byłej minister sprawiedliwości, stał się twarzą nowego, prężnie rozwijającego się ruchu politycznego „TISZA”. Jego krytyka korupcji i nepotyzmu w kręgach władzy oraz apel o odnowę moralną i instytucjonalną kraju trafiają do szerokiego grona wyborców rozczarowanych zarówno rządzącymi, jak i dotychczasową opozycją.
Dlaczego zaklęcia tracą moc?
Przez lata Viktor Orbán budował swoją pozycję na kilku filarach: kontroli mediów publicznych, skutecznej narracji o obronie suwerenności Węgier przed Brukselą oraz rozbudowie sieci klientelistycznej. Jednak, jak wskazują komentatorzy, te „zaklęcia” mogą tracić moc w obliczu narastających problemów gospodarczych, takich jak inflacja, oraz społecznego zmęczenia długim okresem niepodzielnych rządów. Ponadto, zjednoczona opozycja, która w poprzednich wyborach popełniła szereg błędów, wydaje się być w tym momencie lepiej zorganizowana.
Viktor Orbán jest na dobrej drodze, by powtórzyć swą klęskę sprzed 20 lat, gdy sromotnie przegrał wybory z socjalistami – pisze Michał Kokot.
Scenariusz powrotu do władzy lewicy lub centrum wydaje się realny, jeśli nowe siły, takie jak ruch Magyara, oraz tradycyjna opozycja zdołają przekonać wyborców, że oferują spójny program i wiarygodną alternatywę. Nadchodzące miesiące będą kluczowe dla kształtu kampanii przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.
Co to oznacza dla Europy?
Ewentualna zmiana władzy w Budapeszcie miałaby kolosalne znaczenie dla Unii Europejskiej. Węgry pod rządami Viktora Orbána były często „trudnym” partnerem, blokującym decyzje w sprawach sankcji czy pomocy dla Ukrainy. Powrót Budapesztu na bardziej proeuropejski kurs mógłby znacząco wzmocnić jedność i zdolność działania całej Wspólnoty w kluczowych kwestiach geopolitycznych i gospodarczych.
Foto: images.pexels.com