Nieoficjalne informacje z kuluarów NATO wskazują, że Stany Zjednoczone rozważają znaczące ograniczenie swojego zaangażowania militarnego na Starym Kontynencie. Według przecieków, które pojawiły się w mediach, Waszyngton planuje nie tylko wycofanie części żołnierzy, ale także redukcję kluczowego uzbrojenia, w tym bombowców strategicznych, myśliwców, okrętów wojennych oraz dronów.
Jak donosi portal Fakt.pl, powołując się na źródła w strukturach Sojuszu, rozmowy na ten temat toczą się od kilku tygodni i mają charakter ściśle tajny. Na razie Pentagon nie wydał oficjalnego komunikatu, jednak sama możliwość takich zmian wywołała ogromne poruszenie wśród europejskich członków NATO. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno głośno było o planach wycofania 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec, co było pierwszym sygnałem zmiany strategii USA wobec Europy.
Potencjalne skutki dla bezpieczeństwa Europy
Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że ograniczenie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie może mieć daleko idące konsekwencje. Redukcja bombowców strategicznych, takich jak B-52 czy B-2, osłabiłaby zdolności odstraszania nuklearnego NATO. Z kolei zmniejszenie liczby myśliwców F-35 i F-16 stacjonujących w bazach w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Włoszech wpłynęłoby na zdolność Sojuszu do szybkiego reagowania w przypadku kryzysu.
Nie bez znaczenia jest także planowane ograniczenie floty okrętów wojennych. USA utrzymują w Europie kilka kluczowych grup uderzeniowych, w tym lotniskowce, które regularnie patrolują Morze Śródziemne i Północne. Ich wycofanie lub zmniejszenie liczby mogłoby osłabić kontrolę nad szlakami morskimi i zwiększyć ryzyko incydentów z Rosją.
Reakcje sojuszników i analizy
Według analityków z brukselskiego think tanku Bruegel, ewentualne cięcia amerykańskie zmuszą Europę do zwiększenia wydatków na obronność. Obecnie tylko kilka krajów NATO, w tym Polska, Estonia i Grecja, przeznacza na obronę co najmniej 2% PKB, zgodnie z zaleceniami Sojuszu. Pozostałe państwa, zwłaszcza Niemcy, Włochy i Hiszpania, będą musiały znacząco zwiększyć swoje budżety wojskowe, aby wypełnić lukę po amerykańskim wycofaniu.
Jak zauważa dr Anna Kowalska, ekspertka ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z Uniwersytetu Warszawskiego, „decyzja USA o redukcji sił w Europie może być elementem szerszej strategii przesunięcia środków w kierunku Indo-Pacyfiku, gdzie rośnie rywalizacja z Chinami. Europa musi być przygotowana na większą samodzielność w zakresie obrony, co wymaga nie tylko pieniędzy, ale także politycznej woli”.
Na razie nie wiadomo, kiedy zapadną ostateczne decyzje. Sojusznicy oczekują jednak jasnych informacji z Waszyngtonu, które pozwolą im dostosować własne plany obronne. W obliczu rosnącego napięcia na wschodniej flance NATO, w tym wojny na Ukrainie, każda zmiana amerykańskiej strategii będzie miała bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo całej Europy.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl