W Opolu Lubelskim wybuchł konflikt, który poruszył lokalną społeczność. Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 1 wyrazili zdecydowany sprzeciw wobec decyzji dyrekcji o dopuszczeniu do prac porządkowych na terenie placówki grupy osadzonych z pobliskiego zakładu karnego. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wśród skierowanych do pracy więźniów znalazły się osoby o szczególnie niebezpiecznej przeszłości, w tym mężczyzna widniejący w rejestrze przestępców seksualnych oraz domniemani sprawcy brutalnego morderstwa obywateli Ukrainy.
Rodzice: „Nie zgadzamy się na takie ryzyko”
Obawy rodziców są w pełni zrozumiałe. W rozmowach z mediami podkreślają, że nie zostali poinformowani o planowanym zatrudnieniu więźniów, a o całej sprawie dowiedzieli się przypadkiem od dzieci. „Dopiero po kilku dniach ktoś z nas zauważył, że na boisku pracują obcy mężczyźni w strojach roboczych. Nikt nam nie powiedział, kim są i dlaczego tam są” – relacjonuje jedna z matek. Sytuacja budzi tym większe emocje, że część skazanych ma na koncie poważne przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Rodzice obawiają się nie tylko bezpośredniego kontaktu dzieci z przestępcami, ale także potencjalnego zagrożenia, jakie mogłoby wyniknąć z ewentualnej próby ucieczki lub agresji.
Stanowisko kuratorium i dyrekcji
Kuratorium Oświaty w Lublinie poinformowało, że sprawa jest analizowana. Rzecznik prasowy instytucji zaznaczył, że każda tego typu współpraca między placówkami oświatowymi a zakładami karnymi musi być wcześniej konsultowana i uzgadniana z odpowiednimi służbami. „Nie mamy jeszcze pełnych informacji, czy procedury zostały zachowane. Prowadzimy postępowanie wyjaśniające” – przekazał przedstawiciel kuratorium. Dyrekcja szkoły na razie nie komentuje sprawy, powołując się na trwające ustalenia. Wiadomo jednak, że włodarze miasta zostali poproszeni o pilne spotkanie z rodzicami, które ma odbyć się w najbliższych dniach.
Praktyka resocjalizacji a bezpieczeństwo
Zatrudnianie osadzonych przy pracach społecznych nie jest w Polsce niczym nowym. Wiele jednostek penitencjarnych realizuje programy readaptacyjne, w ramach których skazani wykonują prace na rzecz lokalnych społeczności. Eksperci z zakresu resocjalizacji wskazują jednak, że kluczowe znaczenie ma właściwa selekcja kandydatów oraz nadzór. „Nie każdy więzień może być kierowany do pracy w miejscu, gdzie przebywają dzieci. Trzeba brać pod uwagę charakter przestępstwa, stopień demoralizacji i ryzyko recydywy” – tłumaczy dr hab. Anna Kowalska, kryminolożka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W opinii specjalistki, decyzja o skierowaniu do szkoły osób figurujących w rejestrze przestępców seksualnych wydaje się rażącym błędem proceduralnym.
Co dalej?
Sprawa trafiła już do lokalnych mediów i budzi szerokie dyskusje wśród mieszkańców Opola Lubelskiego. Część rodziców zapowiada, że jeśli dyrekcja nie wycofa się z pomysłu lub nie zapewni pełnej transparentności, rozważą przeniesienie dzieci do innych szkół. Kuratorium zapowiedziało kontrolę w placówce, a policja sprawdza, czy podczas wykonywania prac nie doszło do naruszenia przepisów. Na ten moment nie wiadomo, czy więźniowie nadal będą pracować na terenie szkoły. Wszystko wskazuje na to, że decyzja zapadnie po rozmowach z rodzicami i po analizie prawnej.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl