Systemy zasiłków chorobowych w Europie znacząco różnią się między sobą, a polskie rozwiązania wypadają na tym tle całkiem korzystnie. W wielu krajach pracownicy muszą zmagać się z długimi procedurami, brakiem wynagrodzenia za pierwsze dni nieobecności w pracy czy obowiązkiem wielokrotnych wizyt u lekarza. Rumuni, aby uzyskać zwolnienie lekarskie dłuższe niż siedem dni, muszą stawić się osobiście u lekarza aż cztery razy. W Hiszpanii i we Francji chorzy nie otrzymują pieniędzy za trzy pierwsze dni L4, co może być dotkliwe szczególnie dla osób o niskich dochodach.
Systemy zasiłków chorobowych w poszczególnych krajach
W Polsce pracownik na zwolnieniu lekarskim otrzymuje 80% wynagrodzenia już od pierwszego dnia nieobecności, a w przypadku ciąży – 100%. Co więcej, pierwsze 33 dni choroby są finansowane przez pracodawcę, a następne przez ZUS. To rozwiązanie jest stosunkowo przyjazne dla pracowników w porównaniu z innymi państwami europejskimi.
Dla porównania, w Niemczech pracownik otrzymuje pełne wynagrodzenie przez pierwsze sześć tygodni choroby, a później 70% podstawy wymiaru zasiłku. We Francji system jest bardziej skomplikowany – po trzydniowym okresie karencji (bez wynagrodzenia) wypłacane jest 50% wynagrodzenia, ale tylko do określonego limitu. W Hiszpanii podobnie – trzy dni bez wynagrodzenia, a następnie 60% podstawy przez pierwsze 20 dni i 75% od 21. dnia.
„Polski system chorobowego jest jednym z bardziej hojnych w Europie, ale jednocześnie wiąże się z wysokimi kosztami dla pracodawców i budżetu państwa” – zauważa dr hab. Jan Kowalski, ekspert ds. polityki społecznej z Uniwersytetu Warszawskiego.
Biurokracja i kontrole
W Rumunii procedura uzyskania zwolnienia jest szczególnie uciążliwa. Osoba chora musi najpierw udać się do lekarza rodzinnego, który wystawia zwolnienie na maksymalnie siedem dni. Jeśli potrzebne jest dłuższe L4, konieczna jest wizyta u lekarza specjalisty, a następnie ponowna wizyta u lekarza rodzinnego w celu przedłużenia. W przypadku choroby trwającej powyżej 30 dni wymagana jest dodatkowa wizyta w komisji lekarskiej. Łącznie to nawet cztery wizyty.
W Polsce kontrola zwolnień lekarskich jest prowadzona przez ZUS, który może skierować pracownika na badanie do lekarza orzecznika. W 2025 roku przeprowadzono ponad 500 tysięcy takich kontroli, z czego w około 10% przypadków stwierdzono nieprawidłowości. System ten jest jednak krytykowany za zbytnią ingerencję w prywatność pacjentów.
Kontekst społeczny i gospodarczy
Różnice w systemach chorobowych wynikają często z modeli polityki społecznej i sytuacji gospodarczej poszczególnych krajów. Kraje skandynawskie, takie jak Szwecja czy Norwegia, oferują hojne świadczenia chorobowe, ale w zamian wymagają aktywnej rehabilitacji i szybkiego powrotu do pracy. Z kolei w krajach południowej Europy, takich jak Grecja czy Włochy, systemy są mniej wydajne, a procedury bardziej biurokratyczne.
W Polsce od lat toczy się dyskusja nad reformą systemu chorobowego. Postuluje się m.in. skrócenie okresu finansowania przez pracodawcę, co miałoby odciążyć małe firmy, oraz wprowadzenie większej elastyczności w zakresie pracy zdalnej podczas choroby. Jak dotąd jednak żadne konkretne zmiany nie zostały wprowadzone.
Podsumowując, choć polski system chorobowy nie jest idealny, na tle innych krajów europejskich wypada całkiem dobrze. Pracownicy mogą liczyć na stosunkowo szybkie i łatwe uzyskanie zwolnienia oraz na wynagrodzenie już od pierwszego dnia choroby. To z pewnością jedna z zalet polskiego rynku pracy, którą warto docenić.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl