Historia małego Alexa z Rumunii obiegła świat jako przykład niezwykłej determinacji i solidarności lokalnej społeczności. Chłopiec zaginął w lesie u podnóża Karpat, na terenie znanym z dużej populacji niedźwiedzi brunatnych. Przez trzy noce i dwa dni setki ratowników oraz mieszkańców przeczesywały gęste, dzikie obszary Transylwanii, modląc się o cud.
Alex zniknął w piątek po południu, gdy oddalił się od domu rodzinnego w małej miejscowości w okręgu Harghita. Rodzice natychmiast powiadomili służby. W akcji poszukiwawczej wzięli udział policjanci, żandarmi, strażacy, ratownicy górscy, żołnierze oraz ochotnicy z okolicznych wsi. Użyto psów tropiących, dronów i helikopterów. Teren jest wyjątkowo trudny – gęste lasy, strome zbocza i liczne jaskinie, a do tego zagrożenie ze strony drapieżników. Według szacunków rumuńskiego ministerstwa środowiska, w Karpatach żyje około 6–8 tysięcy niedźwiedzi brunatnych, co czyni ten region jednym z najgęściej zaludnionych przez te zwierzęta w Europie.
„To był horror. Każda godzina bez wieści o synu była wiecznością. Baliśmy się, że nie przeżyje nocy” – relacjonowała matka chłopca w rozmowie z lokalnymi mediami. Eksperci podkreślają, że małe dzieci w sytuacji zagrożenia często chowają się w trudno dostępnych miejscach, co utrudnia poszukiwania. W podobnych przypadkach w innych krajach, np. w Polsce w 2023 roku, 4-latek zaginął w lesie na Mazurach i został odnaleziony po 12 godzinach, jednak w rejonach bez dużych drapieżników.
Chłopca odnaleziono trzeciego dnia, około 10 kilometrów od domu. Był przemoczony, wyziębiony i słaby, ale przytomny. Ratownicy natychmiast udzielili mu pomocy medycznej. „To prawdziwy cud, że nie spotkał niedźwiedzia ani nie spadł w przepaść. Alex wykazał się niezwykłą wolą przetrwania” – skomentował jeden z ratowników górskich. Lekarze stwierdzili u niego hipotermię i odwodnienie, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Ta historia zwraca uwagę na problem współistnienia ludzi i dzikich zwierząt w Rumunii. W ostatnich latach doszło do kilku śmiertelnych ataków niedźwiedzi na ludzi, co wywołuje debatę na temat zarządzania populacją tych drapieżników. Władze rozważają zwiększenie limitów odstrzałów oraz edukację mieszkańców w zakresie bezpieczeństwa.
Dla rodziny Alexa najważniejsze jest jednak to, że chłopiec wrócił cały i zdrowy. Lokalna społeczność przygotowuje się do zbiórki na wsparcie rodziny, a sam Alex – po kilku dniach w szpitalu – wraca do domu, by odpocząć i zapomnieć o koszmarze.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl