Nowa groźba ze strony Waszyngtonu
W poniedziałek, 5 maja 2026 roku, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wygłosił jedno z najbardziej stanowczych ostrzeżeń wobec Iranu, sugerując, że kraj ten może zostać „zmieciony z powierzchni ziemi”. Deklaracja ta pojawiła się w momencie, gdy kruche zawieszenie broni w regionie – negocjowane przez ostatnie tygodnie – zdaje się chwiać w posadach.
Stanowisko Pentagonu
Admirał Bradley Cooper, szef Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM), w rozmowie z dziennikarzami unikał jednoznacznej oceny statusu rozejmu. „Nie wdawałbym się w szczegóły, czy zawieszenie broni się skończyło, czy nie” – stwierdził, co wielu komentatorów odczytuje jako sygnał, że sytuacja jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Wypowiedź ta kontrastuje z agresywną retoryką prezydenta, co może sugerować rozdźwięk między politycznymi deklaracjami a oceną wojskowych.
Kontekst geopolityczny
Napięcie między USA a Iranem narasta od miesięcy, a kluczowym punktem zapalnym pozostaje cieśnina Ormuz – strategiczny szlak morski, którym transportuje się około 20% światowych dostaw ropy naftowej. Jakiekolwiek działania militarne w tym rejonie mogłyby doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen surowców i globalnego kryzysu energetycznego. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej, już w pierwszym kwartale 2026 roku ceny baryłki ropy wzrosły o 12% w związku z niepewnością w regionie.
Eksperci ds. bezpieczeństwa, tacy jak dr Anna Kowalska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, zwracają uwagę, że groźba „zmiecenia z powierzchni ziemi” to retoryka, która w przeszłości była używana w kontekście innych konfliktów, np. podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku. „Takie deklaracje często służą wewnętrznej mobilizacji politycznej, ale niosą ze sobą realne ryzyko eskalacji, zwłaszcza gdy obie strony mają zdolności do uderzeń precyzyjnych i cyberataków” – podkreśla.
Reakcje międzynarodowe
W odpowiedzi na słowa Trumpa, irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghczi oświadczył, że Teheran „nie ugnie się pod presją” i jest gotów bronić swojej suwerenności. Tymczasem Rosja i Chiny wezwały obie strony do powściągliwości, sugerując, że dalsza eskalacja może doprowadzić do katastrofy humanitarnej na Bliskim Wschodzie.
Rozejm, który wszedł w życie w połowie kwietnia, był efektem mediacji Kataru i Omanu. Jego głównym założeniem było zaprzestanie ataków na cele cywilne oraz umożliwienie dostaw pomocy humanitarnej do Jemen i Syrii. Jednak w ostatnich dniach odnotowano naruszenia ze strony obu obozów, w tym ataki dronów na infrastrukturę naftową w Arabii Saudyjskiej.
Co dalej?
Analitycy są zgodni, że najbliższe dni będą kluczowe dla przyszłości regionu. Jeśli retoryka Trumpa nie znajdzie odzwierciedlenia w konkretnych działaniach militarnych, rozejm może jeszcze przetrwać. Jednak każde kolejne ostre oświadczenie ze strony Białego Domu zwiększa ryzyko, że Iran – czując się osaczony – podejmie działania odwetowe, co może doprowadzić do otwartego konfliktu o nieobliczalnych skutkach.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl