W Parlamencie Europejskim doszło do kolejnej zmiany w polskiej reprezentacji. Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik, dotychczas związana z partią Szymona Hołowni – Nowa Nadzieja, opuściła grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR) i dołączyła do nowo powstałej formacji Patrioci dla Europy. Decyzja ta wywołała natychmiastową reakcję w jej macierzystym ugrupowaniu.
Nowy polityczny dom w Brukseli
Grupa Patrioci dla Europy, do której przystąpiła Zajączkowska-Hernik, jest koalicją skupiającą głównie środowiska narodowe i konserwatywne. W jej skład wchodzą m.in. politycy Ruchu Narodowego, co oznacza, że polska europosłanka znalazła się w otoczeniu ideowo bliższym formacjom takim jak Konfederacja. Lider tej partii, Sławomir Mentzen, w mediach społecznościowych życzył jej powodzenia „u przyjaciół narodowców”, co zostało odebrane jako ironiczny komentarz do całej sytuacji.
Reakcja Nowej Nadziei
Odpowiedź ze strony Nowej Nadziei była szybka i jednoznaczna. Wojciech Machulski, rzecznik prasowy partii, stwierdził w rozmowie z mediami, że europosłanka „dokonała samowykluczenia”. To sformułowanie sugeruje, że decyzja o zmianie grupy parlamentarnej była równoznaczna z opuszczeniem szeregów partii Hołowni. Zmiana ta osłabia pozycję Nowej Nadziei w PE, gdzie liczba mandatów bezpośrednio przekłada się na wpływy i środki finansowe.
Konsekwencje politycznej migracji
Przejście posła z jednej grupy do drugiej to w Brukseli zjawisko niecodzienne, ale nie niespotykane. Pociąga za sobą konkretne skutki. Przede wszystkim, Zajączkowska-Hernik straciła stanowisko wiceprzewodniczącej Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE), które piastowała jako członkini ECR. Jej nowa grupa, Patrioci dla Europy, ma mniejszą siłę przebicia i ograniczony dostęp do kluczowych stanowisk w strukturach parlamentarnych.
Dla samej europosłanki może to oznaczać marginalizację jej aktywności legislacyjnej. Dla polskiej sceny politycznej jest to kolejny przykład niestabilności i wewnętrznych tarć w obozie partii, które startowały z list Koalicji Obywatelskiej w ostatnich wyborach europejskich. Przypadek ten pokazuje, jak kruche mogą być sojusze zawierane dla zdobycia mandatów, gdy brakuje spójnego programu i wspólnej wizji działania na arenie międzynarodowej.
Foto: images.pexels.com