Coraz więcej dowodów na systematyczne prześladowania
Według Wiktorii Nesterenko z ukraińskiego Centrum Praw Człowieka ZMIANA, Rosja na okupowanym Krymie nie tylko kontynuuje, ale i udoskonala metody represji wobec lokalnej ludności. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” aktywistka podkreśliła, że wiele osób na Zachodzie uważa półwysep za stracony, jednak rzeczywistość jest bardziej złożona.
– Rosjanie wdrażają tam swoje prawo, co w praktyce oznacza, że FSB robi, co chce. Mimo to wielu ludzi się nie poddaje – cytuje Nesterenko „Wyborcza”.
Od czasu aneksji Krymu w 2014 roku, według danych ONZ, odnotowano setki przypadków przymusowych zaginięć, tortur oraz bezprawnych przetrzymywań. Najnowsze raporty organizacji praw człowieka wskazują, że służby rosyjskie testują nowe techniki inwigilacji i zastraszania, które później mogą być stosowane na innych okupowanych terytoriach Ukrainy.
Eskalacja przemocy i brak reakcji międzynarodowej
Nesterenko zwraca uwagę, że społeczność międzynarodowa często ogranicza się do potępień, nie podejmując konkretnych działań. – Potrzebujemy nie tylko słów, ale sankcji, które realnie uderzą w tych, którzy decydują o prześladowaniach – dodaje.
W ostatnich miesiącach na Krymie nasiliły się aresztowania działaczy proukraińskich, dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Według ukraińskiego Ministerstwa ds. Terytoriów Tymczasowo Okupowanych, od początku 2025 roku zatrzymano co najmniej 45 osób pod zarzutami „działalności ekstremistycznej” – często na podstawie sfabrykowanych dowodów.
Lokalny opór i pomoc humanitarna
Mimo represji, na Krymie działa podziemna sieć pomocy humanitarnej i informacyjnej. Centrum ZMIANA koordynuje dostarczanie żywności, leków i wsparcia prawnego. – Nasi wolontariusze ryzykują życie, aby pomóc tym, którzy zostali bez środków do życia – mówi Nesterenko.
Eksperci podkreślają, że metody stosowane na Krymie są wzorowane na wcześniejszych praktykach w Czeczenii i Donbasie. Zdaniem analityków z Międzynarodowego Centrum Obrony Praw Człowieka, rosyjskie służby celowo testują nowe formy presji psychologicznej, takie jak izolacja w nieoficjalnych aresztach czy groźby wobec rodzin.
– To laboratorium terroru – ocenia w rozmowie z nami dr Iwan Kowalenko, ekspert ds. bezpieczeństwa. – Jeśli społeczność międzynarodowa nie zareaguje teraz, te same metody zostaną użyte w innych regionach.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl