Prezes PiS zabiera głos po sobotniej interwencji
W niedzielę, 24 maja 2026 roku, Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, odniósł się do wydarzeń, które miały miejsce dzień wcześniej w jednym z mieszkań w Warszawie. Chodzi o interwencję służb w lokalu, którego współwłaścicielem jest Karol Nawrocki, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Według Kaczyńskiego, działania podjęte przez funkcjonariuszy były nieproporcjonalne i stanowiły naruszenie podstawowych norm demokratycznych.
Przebieg zdarzenia i reakcja polityka
Jak wynika z informacji przekazanych przez media, służby zostały wezwane do mieszkania matki Karola Nawrockiego po zgłoszeniu o fałszywym alarmie. Na miejscu pojawiły się patrole policyjne oraz inne jednostki, co wywołało duże poruszenie wśród mieszkańców osiedla. Kaczyński, komentując sprawę na swoim profilu w mediach społecznościowych, stwierdził: „Ta władza to zło w czystej postaci! Odpowiedzią powinna być integracja wszystkich sił patriotycznych wokół tych, którzy pokazali, że potrafią dobrze rządzić”. Dodał również, że „granica została przekroczona”, sugerując, iż działania rządzących wymykają się spod kontroli.
Kontekst polityczny i społeczny
Interwencja służb w mieszkaniu matki Nawrockiego to kolejny epizod w narastającym napięciu między obozem rządzącym a opozycją. Eksperci zwracają uwagę, że tego typu incydenty mogą wpływać na postrzeganie bezpieczeństwa obywateli oraz zaufanie do instytucji państwowych. Według danych opublikowanych w 2025 roku przez CBOS, aż 38% Polaków wyrażało obawy związane z nadmierną ingerencją służb w życie prywatne. W podobnym tonie wypowiedział się prof. Andrzej Rychard, socjolog z PAN, który w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreślił: „Każda interwencja, która nie znajduje uzasadnienia w faktach, osłabia autorytet państwa i rodzi poczucie niesprawiedliwości”.
Reakcje i dalsze kroki
Do sprawy odniósł się również sam Karol Nawrocki, który w oświadczeniu opublikowanym na stronie IPN zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Z kolei rzecznik Komendy Głównej Policji, insp. Mariusz Ciarka, poinformował, że funkcjonariusze działali na podstawie zgłoszenia o możliwym zagrożeniu, a po weryfikacji okazało się ono fałszywe. „Każde takie zgłoszenie jest traktowane priorytetowo, ale po sprawdzeniu sytuacji nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości” – dodał. W środowisku politycznym pojawiły się głosy, że incydent ten może zostać wykorzystany w kampanii wyborczej przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi, które odbędą się jesienią 2026 roku.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl