Jeż z Lublina wpadł w kłopoty. Na pomoc zwierzakowi ruszyła straż pożarna

Jeż z Lublina wpadł w kłopoty. Na pomoc zwierzakowi ruszyła straż pożarna
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Lubelscy strażacy po raz kolejny udowodnili, że ich misja wykracza daleko poza gaszenie pożarów i usuwanie skutków wypadków. W minionym tygodniu druhowie z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie otrzymali nietypowe wezwanie. Na jednym z osiedli mieszkaniowych w mieście, w metalowym ogrodzeniu, utknął jeż. Zwierzę, prawdopodobnie szukając pożywienia lub bezpiecznej kryjówki, wcisnęło się między pręty i nie było w stanie się samodzielnie uwolnić.

Jak relacjonują służby, do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych. Mieszkańcy, którzy zauważyli uwięzionego kolczastego lokatora, nie próbowali interweniować na własną rękę, zdając sobie sprawę z ryzyka zranienia zwierzęcia lub siebie. Zamiast tego, wezwali profesjonalistów. Załoga straży pożarnej, wyposażona w odpowiedni sprzęt i przede wszystkim – ogromną dozę cierpliwości, szybko dotarła na miejsce.

Delikatna operacja ratunkowa

Operacja uwolnienia jeża wymagała precyzji i delikatności. Strażacy musieli działać w taki sposób, aby nie uszkodzić ogrodzenia, ale przede wszystkim, by nie zrobić krzywdy zwierzęciu, które ze stresu zwijało się w charakterystyczną, kolczastą kulkę. Użycie ciężkiego sprzętu było wykluczone. Ratownicy ostrożnie manipulowali prętami, stopniowo zwiększając prześwit, w którym utknął jeż.

Po kilkunastu minutach starannych działań, udało się stworzyć wystarczająco dużo miejsca, aby jeż mógł się wydostać. Zwierzę, choć początkowo wystraszone, po chwili odzyskało swobodę i bez szwanku odbiegło w kierunku najbliższego krzewu, gdzie mogło się ukryć i dojść do siebie po stresującym doświadczeniu. Strażacy upewnili się, że jeż nie jest ranny i może samodzielnie kontynuować swoją wędrówkę.

Nie pierwsza i nie ostatnia taka akcja

To nie jest odosobniony przypadek interwencji lubelskich strażaków w sprawach zwierząt. W ostatnich latach notuje się coraz więcej podobnych zdarzeń. Służby ratownicze są regularnie wzywane do kotów utkniętych na drzewach, ptaków zaplątanych w siatki czy, jak w tym przypadku, ssaków uwięzionych w różnych przeszkodach stworzonych przez człowieka.

Eksperci ds. ochrony przyrody zwracają uwagę, że takie sytuacje są często skutkiem urbanizacji i fragmentacji naturalnych siedlisk zwierząt. Jeże, które są pożyteczne dla ekosystemu (żywią się m.in. ślimakami i owadami), wędrując przez osiedla, napotykają wiele niebezpieczeństw: ruchliwe ulice, głębokie studzienki kanalizacyjne oraz właśnie różnego rodzaju ogrodzenia i siatki. W przypadku ogrodzeń zaleca się, aby dolna krawędź znajdowała się kilka centymetrów nad ziemią, co umożliwia małym zwierzętom swobodne przejście.

Postawa mieszkańców Lublina, którzy wezwali pomoc, spotkała się z uznaniem. Specjaliści przypominają, że w przypadku znalezienia dzikiego, potrzebującego pomocy zwierzęcia, nie należy działać pochopnie, aby nie pogorszyć jego sytuacji ani nie narazić się na atak. Najlepszym rozwiązaniem jest kontakt z odpowiednimi służbami: strażą pożarną (numer 998 lub 112), lokalnym schroniskiem dla zwierząt lub ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt. Dzięki takiej reakcji, jak w Lublinie, nawet najmniejszy mieszkaniec miasta ma szansę na bezpieczny powrót do swojego środowiska.

Foto: ocdn.eu

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →