Dramatyczne chwile w Osuchach
Mieszkańcy niewielkiej miejscowości Osuchy w gminie Łukowa (woj. lubelskie) przeżyli w czwartek popołudnie pełne napięcia. Około 200 metrów od domu jednej z rodzin rozbił się samolot gaśniczy Dromader, który brał udział w gaszeniu pożaru lasu. Świadkowie zdarzenia opisują, że najpierw usłyszeli potężny huk, a potem zobaczyli słup dymu.
Reakcja mieszkańców i strażaków
Kobieta, która mieszka najbliżej miejsca katastrofy, w rozmowie z dziennikarzem „Faktu” relacjonuje, że jej syn, który jest strażakiem, natychmiast ruszył w kierunku wraku, aby udzielić pomocy pilotowi. Na szczęście pilot przeżył wypadek i został przetransportowany do szpitala. Mieszkańcy Osuchów, mimo własnego przerażenia, nie pozostali obojętni. Organizują posiłki i napoje dla strażaków walczących z ogniem, który wciąż zagraża okolicznym lasom.
— Oni nam pomagają, jakoś chcemy się odwdzięczyć — mówi mieszkanka Osuchów, cytowana przez „Fakt”.
Kontekst i skutki zdarzenia
Samolot Dromader to maszyna wykorzystywana przede wszystkim w rolnictwie i lotnictwie gaśniczym. W Polsce takich maszyn jest kilkadziesiąt, a ich awarie zdarzają się rzadko, ale są niezwykle niebezpieczne ze względu na niski pułap lotu podczas zrzutu wody. W ostatnich latach odnotowano kilka podobnych incydentów, m.in. w 2021 roku w woj. zachodniopomorskim, gdzie pilot cudem uszedł z życiem po awarii silnika.
Pożar lasu w okolicach Biłgoraja, który gasili strażacy, objął już kilkadziesiąt hektarów. Przyczyny pożaru są badane, ale wstępnie podejrzewa się podpalenie lub nieostrożność. Działania gaśnicze są utrudnione ze względu na suchą wiosnę i silny wiatr. Strażacy z PSP i OSP pracują na zmianę, a wsparcie z powietrza jest kluczowe.
Mieszkańcy Osuchów podkreślają, że to dla nich ogromny szok. W małych społecznościach takie wydarzenia łączą ludzi, ale też budzą strach. Władze gminy Łukowa zapowiedziały pomoc psychologiczną dla świadków tragedii.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl