Najnowsze dane z frontu oraz z rosyjskiego sektora finansowego ukazują dwa przeciwstawne trendy, które mogą zadecydować o dalszym przebiegu konfliktu. Z jednej strony siły ukraińskie systematycznie umacniają swoją pozycję taktyczną, z drugiej zaś Rosja, aby sfinansować przedłużającą się wojnę, sięga po swoje strategiczne rezerwy.
Rosyjskie złoto na sprzedaż
Bank Centralny Federacji Rosyjskiej ujawnił, że od początku bieżącego roku sprzedał już ponad 900 tysięcy uncji kruszcu. Dla porównania, w całym 2024 roku sprzedaż wyniosła około 1,2 miliona uncji. Eksperci rynkowi zwracają uwagę, że tak agresywna wyprzedaż rezerw złota jest wyraźnym sygnałem pogłębiających się problemów budżetowych Kremla. „Rosja stara się za wszelką cenę utrzymać płynność finansową, ale topniejące rezerwy to oznaka słabości” – komentuje analityk rynków surowcowych z warszawskiego think-tanku.
Sytuacja na froncie
Mimo olbrzymich wydatków na armię, sięgających według szacunków nawet 40% budżetu federalnego, armia rosyjska nie jest w stanie odnotować znaczących postępów terytorialnych. Przeciwnie, to Ukraina przejmuje inicjatywę w kilku kluczowych odcinkach frontu, szczególnie w obwodzie zaporoskim i charkowskim. „Ukraińcy skutecznie wykorzystują nowoczesną broń dostarczaną przez zachodnich sojuszników, co pozwala im nie tylko bronić się, ale i kontratakować” – zauważa analityk wojskowy związany z Akademią Sztabu Generalnego w Warszawie.
Konsekwencje ekonomiczne dla Rosji
Wyprzedaż złota to nie jedyny problem rosyjskiej gospodarki. Sankcje nałożone przez kraje G7 i Unię Europejską ograniczają dostęp Moskwy do międzynarodowych rynków kapitałowych. W rezultacie Rosja zmuszona jest finansować wojnę poprzez wyczerpywanie własnych rezerw walutowych i złota. Jak wynika z raportów Międzynarodowego Funduszu Walutowego, takie działania są krótkoterminowym rozwiązaniem, które może doprowadzić do destabilizacji rubla i wzrostu inflacji. „Putin stawia wszystko na jedną kartę, ale historia uczy, że wojny finansowane z rezerw strategicznych rzadko kończą się sukcesem” – podsumowuje ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Obecna sytuacja przypomina nieco kryzys finansowy w Rosji z lat 1998 i 2014, kiedy to gwałtowny spadek cen ropy i sankcje doprowadziły do głębokiej recesji. Dziś, mimo dywersyfikacji dochodów, Rosja ponownie balansuje na krawędzi. Tymczasem Ukraina, wspierana przez Zachód, konsekwentnie dąży do odzyskania utraconych terytoriów, a inicjatywa na froncie przechodzi w ręce Kijowa.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl