Decyzja polskich władz o deportacji grupy Afgańczyków, którzy szukali w Polsce schronienia przed wojną i prześladowaniami, spotkała się z ostrą reakcją międzynarodowych instytucji ochrony praw człowieka. Sprawą zajął się osobiście Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, Michael O’Flaherty, który skierował oficjalne pismo do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Zakaz deportacji do krajów objętych konfliktem
Jak podkreślają eksperci, decyzja Warszawy stoi w sprzeczności z fundamentalnymi zasadami prawa unijnego i międzynarodowego. Unijne przepisy wyraźnie zabraniają deportowania osób do krajów, w których ich życiu lub wolności zagraża poważne niebezpieczeństwo. Afganistan, od czasu przejęcia władzy przez talibów w 2021 roku, jest uznawany za region, w którym panuje niestabilna sytuacja polityczna, a prawa człowieka są notorycznie łamane.
„Deportowanie kogokolwiek do Kabulu w obecnych okolicznościach budzi poważne wątpliwości co do przestrzegania zasady non-refoulement” – mówi prawniczka zajmująca się prawami uchodźców. Zasada ta, będąca kamieniem węgielnym międzynarodowego prawa uchodźczego, zabrania wydalania lub zawracania osób na granicy państwa, jeśli istnieje realne ryzyko, że w kraju pochodzenia spotka ich prześladowanie, tortury lub śmierć.
Rosnąca presja międzynarodowa
Interwencja Michaela O’Flaherty’ego nie jest jego pierwszą reakcją na działania Polski w zakresie polityki migracyjnej. Komisarz Rady Europy już wcześniej wyrażał zaniepokojenie sytuacją na granicy polsko-białoruskiej oraz ogólnym podejściem władz do osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Jego list do MSWiA jest elementem szerszej, rosnącej presji.
Wcześniej w sprawie deportowanych Afgańczyków interweniował także polski Rzecznik Praw Obywatelskich oraz szereg krajowych organizacji pozarządowych, takich jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy Stowarzyszenie Interwencji Prawnej. Ich apele pozostawały bez odpowiedzi, co skłoniło instytucje międzynarodowe do podjęcia działań.
„To precedensowa sytuacja, gdy tak wysoki rangą urzędnik Rady Europy bezpośrednio zwraca się do polskiego ministerstwa w konkretnej sprawie deportacyjnej. Podkreśla to wagę problemu i potencjalne konsekwencje prawne dla Polski” – komentuje analityk ds. migracji.
Kontekst kryzysu na granicy
Decyzja o deportacji zapadła w specyficznym kontekście przedłużającego się kryzysu na granicy z Białorusią. Od 2021 roku Polska zmaga się z napływem migrantów, głównie z Bliskiego Wschodu, kierowanych przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Rząd w Warszawie konsekwentnie przedstawia tę sytuację jako hybrydowy atak na bezpieczeństwo kraju i Unii Europejskiej.
W tym świetle zaostrzona polityka migracyjna, w tym przyspieszone procedury i deportacje, ma być – zdaniem władz – sygnałem stanowczości i elementem odstraszania. Eksperci ostrzegają jednak, że walka z nielegalną migracją nie może odbywać się kosztem łamania praw człowieka i międzynarodowych zobowiązań.
Odpowiedź Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na pismo komisarza O’Flaherty’ego nie jest jeszcze znana. Sprawa będzie jednak z pewnością monitorowana zarówno przez organizacje pozarządowe, jak i instytucje europejskie. Decyzja o losie afgańskich deportowanych może mieć daleko idące konsekwencje dla wizerunku Polski jako państwa prawa na arenie międzynarodowej.
Foto: images.pexels.com