W ostatnich dniach w rosyjskich mediach społecznościowych pojawiły się materiały wideo, które rzekomo dokumentują sukcesy armii na froncie. Jak ustalili dziennikarze, część z tych nagrań została wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Na klipach widać żołnierzy wbijających flagę na spornych terytoriach, jednak analiza ekspertów wskazuje na liczne nieścisłości – nienaturalne cienie, brak synchronizacji ruchu flagi z wiatrem oraz powtarzające się artefakty typowe dla modeli generatywnych.
Nowa jakość dezinformacji
Wykorzystanie AI w propagandzie wojennej nie jest nowością – Ukraina już wcześniej stosowała podobne techniki do demaskowania rosyjskich ataków. Jednak skala i zaawansowanie rosyjskich deepfake’ów budzi niepokój wśród analityków NATO. Według ekspertów ds. bezpieczeństwa informacyjnego, fałszywe nagrania mają na celu podtrzymanie morale w kraju oraz zniechęcenie Zachodu do dalszego wsparcia Kijowa.
„To klasyczna operacja wpływu. Rosja próbuje kreować rzeczywistość, w której jej armia odnosi sukcesy, choć na froncie sytuacja jest zupełnie inna” – mówi dr Anna Kowalska, ekspertka ds. dezinformacji z Uniwersytetu Warszawskiego.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa
Rosyjska propaganda wykorzystująca AI może mieć poważne skutki. Po pierwsze, utrudnia weryfikację autentycznych doniesień z frontu. Po drugie, może wpływać na opinię publiczną w krajach sojuszniczych Ukrainy, osłabiając wolę polityczną do kontynuowania pomocy wojskowej. Eksperci podkreślają, że konieczne jest wypracowanie międzynarodowych standardów wykrywania i przeciwdziałania deepfake’om w kontekście konfliktów zbrojnych.
Już teraz organizacje fact-checkingowe, takie jak EUvsDisinfo, alarmują, że Rosja zwiększyła budżet na technologie generatywne. Szacuje się, że od początku 2026 roku liczba fałszywych materiałów wideo wzrosła o 40% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Co dalej?
Ukraińskie centra monitorowania dezinformacji apelują do platform społecznościowych o szybsze usuwanie treści oznaczonych jako deepfake. Tymczasem Rosja kontynuuje produkcję kolejnych klipów, starając się zamazać granicę między fikcją a rzeczywistością. Dla odbiorców na całym świecie oznacza to jedno: zanim uwierzymy w obraz, warto sprawdzić jego źródło.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl