Rywalizacja o wpływy na Kaukazie
Moskwa nasila działania mające na celu osłabienie pozycji premiera Armenii, Nikola Paszyniana, przed kluczowymi wyborami zaplanowanymi na 7 czerwca. Jak wynika z analiz ekspertów, Kreml stosuje kombinację gróźb i zakulisowych intryg, by doprowadzić do politycznej porażki obecnego lidera w Erywaniu.
Według komentatorów, celem Rosji jest wprowadzenie do władzy w Armenii polityka lojalnego wobec Kremla, na wzór działań podjętych w Gruzji, a także wcześniejszych prób w Ukrainie i Mołdawii. Przypomina to klasyczną strategię rosyjskiej dyplomacji, polegającą na wykorzystywaniu słabości demokratycznych procesów i wewnętrznych podziałów w krajach sąsiedzkich.
Wzorce z innych państw
Przykład Gruzji, gdzie po zmianie władzy w 2012 roku nastąpił zwrot w polityce zagranicznej, jest często przywoływany jako model, który Rosja chciałaby powtórzyć w Armenii. Podobne scenariusze były testowane w Kijowie przed 2014 rokiem, a także w Kiszyniowie, gdzie prorosyjskie siły wielokrotnie próbowały przejąć kontrolę nad rządem.
Eksperci z ośrodków analitycznych w Warszawie zwracają uwagę, że Armenia, będąca członkiem Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) i posiadająca rosyjską bazę wojskową, jest szczególnie narażona na presję ze strony Kremla. W ostatnich miesiącach nasiliły się ataki propagandowe w rosyjskich mediach państwowych, które przedstawiają Paszyniana jako polityka niekompetentnego i zdradzieckiego.
Konsekwencje dla regionu
Wybory w Armenii będą miały znaczenie nie tylko dla wewnętrznej sytuacji politycznej, ale także dla całego regionu Kaukazu. Ewentualna zmiana władzy na korzyść prorosyjskiego ugrupowania mogłaby wpłynąć na proces pokojowy z Azerbejdżanem oraz na relacje z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi.
W ocenie politologów, Kreml nie cofnie się przed użyciem wszelkich dostępnych narzędzi, w tym nacisków ekonomicznych i dezinformacji, aby osiągnąć swój cel. Paszynian, który od 2018 roku stara się lawirować między Zachodem a Rosją, stoi przed najtrudniejszym wyzwaniem swojej kariery.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl