Kontrowersje wokół udziału Rosji
Decyzja organizatorów tegorocznego Biennale w Wenecji o dopuszczeniu Rosji do udziału wywołała falę oburzenia wśród łotewskich twórców. Artyści z Łotwy, pamiętający o historycznych i współczesnych zagrożeniach ze strony wschodniego sąsiada, postanowili wyrazić swój sprzeciw w formie kampanii pod nazwą „Śmierć w Wenecji”. Inicjatywa ta ma na celu zwrócenie uwagi na ironię sytuacji, w której kraj prowadzący brutalną wojnę może prezentować swoją kulturę na arenie międzynarodowej.
Kampania „Śmierć w Wenecji”
Kampania, zainicjowana przez grupę łotewskich artystów, polega na symbolicznym upamiętnieniu ofiar rosyjskiej agresji. Każdy uczestnik może wziąć w niej udział, publikując w mediach społecznościowych zdjęcia z czarną wstążką lub hasłem „Śmierć w Wenecji”. Jak tłumaczą organizatorzy, chodzi o przypomnienie, że sztuka nie może być neutralna wobec zbrodni. „Zrobiło mi się niedobrze, gdy zobaczyłem, że Rosja będzie miała swoje stoisko” – mówi jeden z inicjatorów akcji, łotewski malarz Jānis Pētersons. „To tak, jakby zaprosić kata na wesele ofiary”.
Kontekst historyczny i polityczny
Łotwa, podobnie jak inne kraje bałtyckie, ma szczególne powody, by protestować przeciwko obecności Rosji na Biennale. Okupacja radziecka, która trwała od 1940 roku, pozostawiła głębokie blizny w społeczeństwie. Współczesna agresja Rosji na Ukrainę tylko pogłębiła te traumy. Według danych Eurostatu, w 2025 roku aż 78% Łotyszy uważało Rosję za bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa swojego kraju. W tej sytuacji udział rosyjskich artystów w międzynarodowych wydarzeniach kulturalnych jest postrzegany jako próba legitymizacji reżimu.
„Sztuka nie może być wymówką dla ignorowania zbrodni. Udział Rosji w Biennale to polityczny gest, który bagatelizuje cierpienie tysięcy ludzi” – podkreśla w swoim oświadczeniu Łotewskie Stowarzyszenie Artystów Plastyków.
Międzynarodowy odzew
Akcja łotewskich artystów spotkała się z szerokim poparciem wśród twórców z innych krajów. Do kampanii dołączyli już m.in. estońscy i litewscy artyści, a także część środowisk akademickich z Europy Zachodniej. W mediach społecznościowych hashtag #DeathInVenice zyskał ponad 50 tysięcy wzmianek w ciągu pierwszych 48 godzin. Organizatorzy Biennale na razie nie skomentowali protestów, jednak presja międzynarodowej opinii publicznej może skłonić ich do rewizji decyzji.
Warto przypomnieć, że podobne kontrowersje miały miejsce w 2022 roku, gdy po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie wiele instytucji kulturalnych, w tym Biennale w Wenecji, początkowo wykluczyło Rosję z udziału. Jednak w 2026 roku, pomimo trwającego konfliktu, Rosja ponownie otrzymała zaproszenie, co zdaniem krytyków jest dowodem na hipokryzję świata sztuki.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl