Kobieta z Bytomia znalazła się na skraju bankructwa
Historia Sabiny Kamińskiej z Bytomia to przykład, jak szybko można popaść w skrajną biedę i jak trudno wyjść z długów bez wsparcia instytucji. 54-latka, zmagająca się z chorobami i upadłością konsumencką, przez długi czas żyła za około 9 złotych dziennie. Jej sytuacja była dramatyczna – brakowało jej na podstawowe leki, jedzenie i opłaty mieszkaniowe.
Sabina Kamińska przez lata pracowała w handlu, ale seria nieszczęść – utrata pracy, poważne problemy zdrowotne i narastające długi – doprowadziła ją do wniosku o upadłość konsumencką. Sąd oddalił jednak jej wniosek, co jeszcze bardziej pogorszyło jej położenie. Kobieta nie miała nawet pieniędzy na dojazd do placówek pomocowych.
Spotkanie z prezydentem Bytomia odmieniło jej los
Przełom nastąpił, gdy sprawą zainteresowały się media. Po emisji reportażu w lokalnej telewizji, do Sabiny Kamińskiej zadzwonił sam prezydent Bytomia, Mariusz Wołosz. – Zaprosił mnie do swojego gabinetu, wysłuchał, potraktował po ludzku. To było dla mnie jak cud – mówi ze łzami w oczach pani Sabina.
Prezydent obiecał pomoc w znalezieniu mieszkania socjalnego oraz wsparcie w kontakcie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie. Dzięki temu kobieta otrzymała tymczasowe lokum i rozpoczęła procedurę ubiegania się o świadczenia socjalne.
System pomocy społecznej w Polsce a rzeczywistość
Przypadek Sabiny Kamińskiej uwidacznia problemy, z jakimi borykają się osoby w kryzysie bezdomności i skrajnego ubóstwa. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2023 roku około 1,5 miliona Polaków żyło poniżej granicy ubóstwa skrajnego. Wiele z tych osób nie wie, jak skutecznie ubiegać się o pomoc, a urzędy często działają opieszale.
– Potrzebna była interwencja mediów, by coś drgnęło w mojej sprawie – przyznaje pani Sabina. – Bez nagłośnienia pewnie nadal tkwiłabym w tym samym miejscu.
Eksperci zwracają uwagę, że procedury administracyjne bywają zbyt skomplikowane dla osób w kryzysie. – Brakuje asystentów, którzy pomogliby przejść przez biurokratyczne labirynty – mówi dr Anna Kowalska, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Tymczasem dla kogoś, kto ma 9 zł na życie, każdy dodatkowy krok jest barierą nie do pokonania.
Sabina Kamińska ma nadzieję, że jej historia skłoni urzędników do szybszego reagowania. – Nie chcę już wracać do tamtych dni. Cieszę się, że ktoś w końcu mnie usłyszał – kończy.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl