Relacje między administracją Donalda Trumpa a Stolicą Apostolską za pontyfikatu Leona XIV weszły w fazę otwartego konfliktu. Jak zauważa publicysta Piotr Beniuszys na łamach „Gazety Wyborczej”, starcie to było w zasadzie nie do uniknięcia, biorąc pod uwagę fundamentalnie odmienne wizje roli religii w życiu publicznym.
Zaskakującym paradoksem obecnej sytuacji jest to, że to właśnie środowiska skrajnie konserwatywne, które przez dekady domagały się większego wpływu Kościoła na politykę, dziś nagle odkrywają zalety rozdziału Kościoła od państwa. Beniuszys wskazuje, że podobnie jak niegdyś liberałowie krytykowali hierarchów za mieszanie się w sprawy świeckie, tak teraz populistyczna prawica chce uciszyć Watykan w kwestiach migrantów, sprawiedliwości społecznej czy ochrony środowiska.
Konflikt ten nie jest jedynie sporem personalnym. Ma głębokie korzenie w odmiennym postrzeganiu misji Kościoła. Podczas gdy papież Leon XIV, podobnie jak jego poprzednicy, kładzie nacisk na uniwersalne przesłanie Ewangelii obejmujące troskę o ubogich i migrantów, administracja Trumpa reprezentuje nurt nacjonalistyczny i izolacjonistyczny. Dla Białego Domu krytyka ze strony Watykanu w sprawach takich jak polityka imigracyjna czy klimatyczna jest postrzegana jako ingerencja w wewnętrzne sprawy USA.
Według publicysty, eskalacja była kwestią czasu. Już wcześniejsze napięcia na linii Waszyngton–Watykan, dotyczące chociażby stosunku do globalizacji czy roli ONZ, pokazały, że obie strony mają skrajnie różne priorytety. Obecny spór może mieć dalekosiężne skutki nie tylko dla relacji dyplomatycznych, ale także dla pozycji amerykańskich katolików, którzy coraz częściej muszą wybierać między lojalnością wobec papieża a wsparciem dla polityków z własnego obozu ideologicznego.
Eksperci z zakresu stosunków międzynarodowych zwracają uwagę, że podobne napięcia występowały już w historii, np. podczas wojen kulturowych w USA w latach 80. czy w relacjach z administracją Reagana. Jednak obecny konflikt wydaje się głębszy, ponieważ dotyka samej istoty tego, czym powinien być Kościół w XXI wieku – wspólnotą otwartą czy bastionem tradycyjnych wartości narodowych.
Foto: images.pexels.com
Źródło: wyborcza.pl