We wtorek rano w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 2 PUM w Szczecinie doszło do niecodziennego zdarzenia. Jeden z pacjentów przebywających w izolatce postanowił rozpalić ognisko bezpośrednio w swoim pomieszczeniu. Na miejsce natychmiast wezwano straż pożarną, która opanowała sytuację.
Jak ustalono, pacjent przebywał w izolatce z powodów medycznych, co uniemożliwiało mu swobodne opuszczanie sali. Decyzja o rozpaleniu ognia w takim miejscu jest nie tylko niebezpieczna, ale również niezrozumiała z punktu widzenia personelu medycznego. Na szczęście ogień nie zdążył się rozprzestrzenić, a strażacy szybko ugasili płomienie.
„Działania straży polegały na ugaszeniu ogniska oraz przewietrzeniu pomieszczenia. Ewakuacja nie była konieczna, a nikt z personelu ani pacjentów nie ucierpiał” – poinformował rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie.
Pożary w placówkach medycznych, choć rzadkie, zawsze niosą ze sobą ogromne ryzyko. Szpitale to miejsca, w których przebywają osoby o ograniczonej mobilności, często podłączone do aparatury podtrzymującej życie. Każde zadymienie czy ewakuacja mogą stanowić zagrożenie dla życia pacjentów. W Polsce do podobnych zdarzeń dochodziło już wcześniej – w 2021 roku w szpitalu w Poznaniu pacjent podpalił materac, co wymagało ewakuacji kilkudziesięciu osób.
Obecnie trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. Pacjent, który rozpalił ognisko, został przekazany pod opiekę psychologa i psychiatry. Szpital zapowiedział także wzmożenie kontroli w izolatkach oraz rozważenie montażu czujników dymu w każdym pomieszczeniu. To zdarzenie pokazuje, jak ważne jest stałe monitorowanie zachowań pacjentów, zwłaszcza tych w izolacji.
Źródło: Fakt.pl
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl