Pierwszy rok w Polsce: jak wygląda życie uchodźcy po ucieczce przed wojną

Pierwszy rok w Polsce: jak wygląda życie uchodźcy po ucieczce przed wojną
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Od wniosku do codzienności – historia Fatimy

Fatima ma 16 lat i pochodzi z Afganistanu. Jeszcze niedawno była w swoim domu, w świecie, który znała. Dziś jest w Polsce – nie wie, jak długo tu zostanie ani co przyniesie przyszłość. Jej historia, oparta na doświadczeniach realnych osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, pokazuje, jak w praktyce wygląda pierwszy rok po ucieczce przed wojną.

Dzień pierwszy: wniosek o ochronę

Zanim Fatima znajdzie dach nad głową, musi złożyć wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej. To uruchamia cały mechanizm – od tej chwili staje się wnioskodawczynią, numerem w systemie. Procedura rozpatrzenia wniosku trwa w Polsce średnio od kilku miesięcy do kilku lat. W tym czasie nie może legalnie opuścić terytorium kraju. Jest administracyjnie przywiązana do ośrodka dla cudzoziemców.

Ośrodek – dom, którego się nie wybiera

Ośrodki prowadzone przez Urząd do Spraw Cudzoziemców zapewniają zakwaterowanie i dwa posiłki dziennie. Każda osoba otrzymuje 70 złotych miesięcznie na środki higieniczne, bilet autobusowy i inne potrzeby. Problem w tym, że większość ośrodków znajduje się poza miastami, oddalona od sklepów, przychodni i szkół. Najbliższy sklep bywa oddalony o kilka kilometrów, często bez chodnika. Autobus kursuje raz dziennie. Fatima nie ma roweru ani pieniędzy na taksówkę – ma tylko nogi i 70 złotych.

PrimeDriveReklama

Drugi tydzień: ciało tutaj, głowa tam

Fatima śpi, je, czeka. Ale jej głowa wciąż jest w miejscu, z którego uciekła. Trauma po wojnie, przymusowym przesiedleniu i utracie bliskich nie mija po przekroczeniu granicy. Badania pokazują, że osoby z doświadczeniem uchodźczym są znacznie bardziej narażone na PTSD, depresję i zaburzenia lękowe, a dostęp do wsparcia psychologicznego w języku ojczystym jest w Polsce poważnie ograniczony.

Pierwszy miesiąc: codzienność i formalności

Żeby zapisać się do lekarza, Fatima potrzebuje dokumentów. Żeby dostać dokumenty, musi pojechać do urzędu. Żeby pojechać do urzędu, potrzebuje pieniędzy na bilet. Żeby mieć pieniądze, musi poczekać na comiesięczne 70 złotych. To schemat powtarzający się w relacjach osób w ośrodkach. Każda wizyta w urzędzie, przychodni czy szkole wymaga pokonania bariery logistycznej, językowej i finansowej jednocześnie. Tłumacze są dostępni w ograniczonym zakresie, formularze są po polsku, a pracownicy socjalni przeciążeni.

Szkoła – nowe wyzwania

Dzieci i młodzież z ośrodków mają obowiązek uczęszczania do polskiej szkoły. Dla Fatimy oznacza to wejście do klasy, w której wszyscy znają zasady, ale żadna nie została jej wytłumaczona. Polska podstawa programowa, polski język wykładowy, polscy koledzy patrzący z ciekawością i nieufnością. Fatima nie zna polskiego ani angielskiego na poziomie komunikatywnym. Jest w klasie, ale jak za szybą. Za kilka tygodni klasówka z historii – dla rówieśników rutyna, dla niej góra do zdobycia bez mapy. Liczba dzieci z doświadczeniem migracji w polskich szkołach wzrosła kilkukrotnie, a szkoły często nie są przygotowane organizacyjnie ani językowo.

Kilka miesięcy później

Po kilku miesiącach Fatima zaczyna orientować się w podstawowych realiach. Uczy się pojedynczych słów, poznaje okolicę, rozumie schematy funkcjonowania ośrodka. Jej sytuacja formalna często pozostaje bez zmian – wniosek nadal jest rozpatrywany, a ona wciąż mieszka w ośrodku z ograniczonymi możliwościami.

Co naprawdę oznacza adaptacja

Kiedy mówimy, że ktoś „dobrze się zaadaptował”, wyobrażamy sobie osobę, która nauczyła się języka, znalazła pracę, zaprzyjaźniła się z sąsiadami. Rzadko myślimy o miesiącach zawieszenia, 70 złotych na miesiąc, lesie między ośrodkiem a sklepem, klasówce z historii w obcym języku. Adaptacja to ogromny, codzienny, często niewidzialny wysiłek. Fatima go wykonuje – tak jak tysiące innych osób, które trafiają do Polski z wnioskiem o ochronę i istnieją między wojną, z której uciekły, a życiem, którego jeszcze nie zbudowały.

Ta historia nie ma wzbudzać współczucia, ale przybliżyć rzeczywistość, która na co dzień pozostaje niewidoczna. Ucieczka ratuje życie, ale nie kończy historii – jest jej początkiem, pełnym niepewności i wysiłku.

Autorka: Dile Dzhoraeva. Projekt finansowany przez Komisję Europejską w ramach Programu Równych Praw (CERV 2021-2027).

Źródło: ngo.pl

Fot. publicystyka.ngo.pl

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →