Regulacja dostępności fizycznej i czasowej do alkoholu jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi w polityce ograniczania jego spożycia – do takich wniosków dochodzą analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). W obliczu rosnącej liczby samorządów rozważających zaostrzenie przepisów w tym zakresie, eksperci wskazują, że takie działania mogą być równie efektywne jak podwyższanie cen czy akcyzy.
Działanie porównywalne z podatkami
Jak podkreślają ekonomiści z PIE, ograniczenie widoczności i łatwego dostępu do trunków w punktach sprzedaży działa na podobnej zasadzie co podniesienie ich ceny. „Zmniejszenie dostępności alkoholu, np. poprzez ukrycie go za ladą czy skrócenie godzin sprzedaży, podnosi koszt jego pozyskania – niekoniecznie finansowy, ale czasowy i wysiłkowy” – tłumaczą autorzy analizy. W praktyce oznacza to, że konsument musi wykonać dodatkową pracę, by kupić alkohol, co zniechęca do impulsywnych zakupów.
Trend wśród samorządów
Coraz więcej jednostek samorządu terytorialnego w Polsce decyduje się na wprowadzanie lokalnych regulacji ograniczających dostępność alkoholu. Popularne stają się tzw. „godziny policyjne” dla sprzedaży, zakazy sprzedaży w nocy oraz w niedziele i święta. Niektóre gminy idą o krok dalej, wprowadzając zakazy eksponowania alkoholu na widoku w sklepach, co ma na celu zmniejszenie tzw. „spontanicznej konsumpcji”.
Dowody skuteczności
PIE powołuje się na badania naukowe i doświadczenia międzynarodowe, które potwierdzają skuteczność takich rozwiązań. „Analizy pokazują, że ograniczenie fizycznej dostępności, zwłaszcza w połączeniu z regulacjami czasowymi, prowadzi do statystycznie istotnego spadku spożycia, a w konsekwencji do redukcji szkód zdrowotnych i społecznych związanych z alkoholem”
– czytamy w komunikacie instytutu. Doświadczenia krajów skandynawskich, które od lat stosują model państwowych monopolów alkoholowych z ograniczoną dostępnością, są często przytaczane jako pozytywny przykład.Szerszy kontekst zdrowotny
Dyskusja na temat regulacji dostępności alkoholu wpisuje się w szerszą debatę o zdrowiu publicznym w Polsce. Eksperci podkreślają, że nadmierne spożycie alkoholu pozostaje jednym z głównych czynników ryzyka przedwczesnych zgonów, chorób wątroby, nowotworów oraz problemów społecznych. Wprowadzanie rozwiązań opartych na dowodach naukowych, takich jak ograniczenie dostępności, jest postrzegane jako racjonalny i efektywny kosztowo element polityki prozdrowotnej.
Decyzje samorządów spotykają się jednak z mieszanym odbiorem. Przeciwnicy zarzucają im nadmierną ingerencję w wolność gospodarczą i wybory konsumentów. Mimo to, trend wydaje się być rosnący, a argumenty ekonomiczne i zdrowotne, przytaczane m.in. przez Polski Instytut Ekonomiczny, zyskują na sile w publicznej debacie.
Foto: galeria.bankier.pl