38-letni mieszkaniec Rzeszowa trafił na ostry dyżur po tym, jak na miejskim bazarze kupił liście, które pomylił z czosnkiem niedźwiedzim. Zamiast aromatycznej przyprawy do kolacji, mężczyzna zjadł trującą konwalię majową.
Do zdarzenia doszło w środę, 29 kwietnia 2026 roku. Mężczyzna nabył na targowisku przy ul. Dworaka w Rzeszowie pęczek zielonych liści, które sprzedawca reklamował jako czosnek niedźwiedzi. Po kilku godzinach od spożycia potrawy poczuł silne nudności, zawroty głowy i osłabienie. Wezwane pogotowie przewiozło go do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, gdzie lekarze zdiagnozowali zatrucie glikozydami nasercowymi – substancjami typowymi dla konwalii.
Konwalia majowa (Convallaria majalis) jest rośliną silnie trującą – zawiera konwalotoksynę, która może prowadzić do zaburzeń rytmu serca, a w skrajnych przypadkach do zatrzymania akcji serca. Objawy zatrucia pojawiają się zwykle w ciągu 2–6 godzin po spożyciu. W Polsce odnotowuje się średnio kilkanaście przypadków pomyłek między czosnkiem niedźwiedzim a konwalią rocznie, szczególnie wiosną, gdy obie rośliny mają podobne, szerokie, lancetowate liście.
Po zgłoszeniu incydentu Powiatowy Inspektor Sanitarny w Rzeszowie przeprowadził kontrolę na targowisku. Stwierdzono, że jeden ze stoisk oferował konwalię jako czosnek niedźwiedzi. Nakazano natychmiastowe wycofanie partii roślin, a wobec sprzedawcy wszczęto postępowanie administracyjne.
– Apelujemy do kupujących, aby dokładnie sprawdzali pochodzenie i wygląd roślin. Czosnek niedźwiedzi ma charakterystyczny, intensywny zapach czosnku, a jego liście są matowe, podczas gdy konwalia jest błyszcząca i bezwonna – mówi rzecznik sanepidu w Rzeszowie.
Eksperci zalecają, by w przypadku wątpliwości nie kupować roślin na bazarach bez certyfikatu, a także korzystać wyłącznie z upraw ekologicznych. W razie wystąpienia objawów zatrucia po spożyciu nieznanych roślin należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem lub dzwonić pod numer alarmowy 112.
Mężczyzna po dwóch dniach hospitalizacji opuścił szpital w dobrym stanie. Sprawą zajmuje się również prokuratura rejonowa w Rzeszowie pod kątem narażenia życia i zdrowia konsumentów.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl