Biuro poselskie Łukasza Mejzy w Zielonej Górze, mimo że finansowane z publicznych pieniędzy w wysokości 25 tysięcy złotych miesięcznie, jest praktycznie niedostępne dla interesantów. Jak ustalił „Fakt”, lokal przy ulicy nie jest oznaczony, a drzwi są stale zamknięte. Osoby, które próbują się tam dostać, często odchodzą z kwitkiem.
Gdzie jest biuro? Trudno je znaleźć
Dziennikarze „Faktu” dotarli do informacji, że odnalezienie siedziby biura poselskiego Mejzy graniczy z cudem. Nawet jeśli uda się trafić pod właściwy adres, interesanci napotykają zamknięte drzwi. Według relacji jednego z rozmówców, w środku najczęściej panuje pustka, a jedyną oznaką działalności jest sporadyczne pojawianie się kogoś, kto odbiera przesyłki.
Tymczasem każdy poseł i posłanka otrzymują miesięczny ryczałt w wysokości 25 tys. zł na utrzymanie biura. W przypadku Łukasza Mejzy, który w przeszłości był związany z partią Porozumienie, a obecnie zasiada w Sejmie jako poseł niezrzeszony, pieniądze te mają pokrywać koszty wynajmu lokalu, mediów oraz ewentualnego zatrudnienia asystenta. W praktyce jednak, jak wynika z doniesień, biuro jest mało aktywne.
Kontrast z innymi biurami poselskimi
W porównaniu do innych parlamentarzystów, którzy regularnie organizują dyżury poselskie i spotkania z wyborcami, sytuacja w Zielonej Górze budzi zdziwienie. Wiele biur poselskich w regionie lubuskim, np. przy ulicy Bohaterów Westerplatte, jest otwartych kilka razy w tygodniu i oferuje pomoc w sprawach urzędowych. Tymczasem lokal Mejzy, według świadków, przez większość czasu pozostaje nieużywany.
Eksperci ds. finansów publicznych zwracają uwagę, że system ryczałtów jest oparty na zaufaniu i nie przewiduje szczegółowej kontroli, jak poseł wydaje przyznane środki. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli biuro jest nieczynne, pieniądze i tak trafiają na konto parlamentarzysty. Taka sytuacja rodzi pytania o efektywność wykorzystania publicznych funduszy.
Jak informuje „Fakt”, Łukasz Mejza nie odpowiedział na prośbę o komentarz w tej sprawie. Mimo prób kontaktu ze strony redakcji, poseł pozostaje nieuchwytny. Tymczasem mieszkańcy Zielonej Góry, którzy chcieliby skorzystać z pomocy swojego przedstawiciela w Sejmie, muszą liczyć na szczęście lub szukać kontaktu przez internet.
Foto: images.pexels.com
Źródło: fakt.pl